Loterowy Oblatywacz - LEVELem z Barcelony do Oakland
: 14.10.18 16:11
: 4

Ruszamy z nowym cyklem artykułów, w którym nasi redaktorzy będą opisywać swoje podróże nieco mniej znanymi liniami lotniczymi. Pokażemy Wam wnętrza samolotu, opiszemy serwis pokładowy i nasze odczucia dotyczące podróży. Postaramy się także dać Wam kilka rad np. w kontekście wyboru miejsca w samolocie i być może zainspirujemy Was do podróży daną linią lub opisania swoich wrażeń z lotu. Na początek niskokosztowy LEVEL.

 

Linia LEVEL to odpowiedź grupy IAG (w skład, której wchodzą m.in. British Airways i Iberia) na rosnącą konkurencję ze strony przewoźników niskokosztowych, którzy coraz bardziej rozpychają się na rynku lotów dalekodystansowych. LEVEL posiada na razie flotę pięciu airbusów A330-200 oraz czterech A321 i obecnie ma dwie bazy: w Barcelonie, z której oferuje loty do Buenos Aires, Punta Cany, Los Angeles oraz Oakland i w Paryżu-Orly, skąd przewoźnik lata do Nowego Jorku, Montrealu oraz na Martynikę i Gwadelupę. Niedawno ogłoszono także nowe połączenia m.in. do Bostonu oraz poleci na krótkich trasach z Wiednia.

 

 

My mieliśmy okazję przetestować linię na trasie do Oakland – miasta leżącego w Kalifornii, w tzw. Bay Area tuż obok San Francisco i Doliny Krzemowej. Bilety zakupiliśmy od razu po ogłoszeniu tras i uruchomieniu sprzedaży. Cena? 820zł w dwie strony z bagażem podręcznym. Z dolotami z Warszawy i noclegami (po jednej nocy zapasu w obie strony) wyszło niewiele ponad 1200zł.

 

Boarding naszego lotu rozpoczął się o czasie i odbywał się z wykorzystaniem schodów - rozwiązanie mniej komfortowe, ale z drugiej strony trwało nieco krócej niż w przypadku rękawów. Niestety, jak potem się okazało, na nic się to zdało, bo przez problemy techniczne i wypadnięcie ze slotu musieliśmy spędzić na ziemi ponad dwie godziny dłużej – doskonała wiadomość, gdy czekał nas ponad dwunastogodzinny lot. 

 

Samoloty LEVELa są fabrycznie nowe, co widać od razu po wejściu na pokład. Ich airbusy A330 są podzielone na dwie klasy podróży: ekonomiczną premium (21 foteli w układzie 2-3-2) i ekonomiczną (293 fotele w układzie 2-4-2).

 

 

 

 

 

Fotele są odchylane i muszę przyznać, że naprawdę wygodne: każdy jest wyposażony w regulowany zagłówek (duży plus zwłaszcza dla wysokich osób), spory stolik, nad którym znajdował się 9-calowy ekran. Przy monitorze mamy gniazdko USB, a pod fotelem znajdziemy zwykłe gniazdko sieciowe. Pamiętajcie o zabraniu własnych słuchawek, bo na pokładzie trzeba za nie dodatkowo płacić.

 

 

 

 

 

Miejsce na nogi? No cóż, cudów nie ma, ale nie ma tragedii. Jak widać na zdjęciu, osoba mierząca ok. 185cm ma trochę zapasu. Na pewno nie polecam miejsca przy przejściu w bocznych rzędach – pod Waszymi nogami znajdzie się (widoczna na zdjęciu powyżej) skrzynka komputera z rozrywką pokładową. My mieliśmy ogromne szczęście, bo pomimo niemal pełnego obłożenia obu lotów, mieliśmy do swojej dyspozycji cały rząd środkowy z dwoma wolnymi fotelami.

 

 

 

 

Czas na catering. W najniższej taryfie oczywiście nie przysługuje, ale ceny jedzenia są dość przystępne. Mamy możliwość zamówienia kilku ciepłych dań (od 9EUR) lub kilka różnych panini (od 8EUR). Do tego linia oferuje standardowy wybór napojów alkoholowych i bezalkoholowych, przekąsek oraz słodyczy. My zamówiliśmy spaghetti bolognese, które okazało się być bez mięsa, ale jak na jedzenie samolotowe było naprawdę smaczne.

 

 

Rozrywka pokładowa jest i muszę ją szczerze pochwalić. W bazie mamy spory wybór filmów (w tym kilku całkiem nowych: np. Piraci z Karaibów), seriali (m.in. Przyjaciele), audiobooków (np. 1984 Orwella) i dostęp do muzyki. Ekran jest dotykowy i działa bardzo sprawnie. Czego mi zabrakło? Mapki pokazującej nasze położenie – niby mała rzecz, ale osobiście lubię od czasu do czasu zerknąć nad czym teraz lecimy. Musiała nam wystaczyć informacja o wysokości, prędkości i pozostałym czasie do lądowania.

 

 

Ekran ma też dodatkowe zadanie – w każdej chwili możemy złożyć zamówienie na coś do jedzenia lub picia. Płacimy kartą przez zewnętrzny serwis transakcyjny i po kilku minutach nasze zamówienie zostaje przyniesione. W trakcie lotu załoga prawie w ogóle nie chodzi po samolocie, więc to spore ułatwienie, i dla nich i dla pasażerów.

 

 

 

Do tego jest upragnione przez wszystkich Wi-Fi – ale trzeba za nie zapłacić: 1h (40MB) za 8,99EUR, 3h (100MB) za 19,99EUR lub pakiet 200MB za 29,99EUR. Internetu nie wykupiłem, więc nie powiem jak z prędkością i jakością połączenia.

 

 

 

Z personelem pokładowym ma się niewiele do czynienia poza wejściem i wyjściem z samolotu oraz dwoma serwisami. W trakcie lotu prawie nie ma komunikatów zakłócających ciszę i spokój, safety demo jest wyświetlane na monitorach (swoją drogą jest świetne!), a od razu po starcie załoga prosi wszystkich pasażerów o zasłonięcie okien i po serwisie znika w kuchni lub w strefie odpoczynku. Ale jest bardzo uprzejma i nie można się do niej przyczepić.

 

 

 

Ogólna ocena: 8/10 (dałbym 9, ale obcinam punkt za opóźnienie w BCN i brak informacji o jego przyczynach)

 

To była moja pierwsza przygoda z tanim i równocześnie długim lataniem, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

 

P.s.

To moja pierwsza recenzja, więc będę bardzo wdzięczny za wszelkie Wasze konstruktywne uwagi.

14.10.18 20:08
Bardzo fajnie się czytało.
Obrazek użytkownika gość
olo manolo (anonim)
14.10.18 21:08
Super relacja, szczególnie że niedługo lecę na Martynikę Levelem
15.10.18 02:48
Dziękuje bardzo! Miło mi to słyszeć i już niedługo będzie opublikowana kolejna, a za niewiele ponad dwa tygodnie kolejny test. Także zapraszam do śledzenia naszej strony. :)
Obrazek użytkownika gość
OLa&Aleksandra (anonim)
5.11.18 22:53
olo manolo - nie chcę Ciebie martwić, ale znajomy był na Martynice tylko niestety wrócić musiał inną linią (zapłacił za bilety dodatkowo) bo Level nie dość że nie wykonał rejsu z Orly, to nie raczył nawet powiadomić o tym. Teraz walczy o odszkodowanie.

komentarze

Obrazek użytkownika Pseudo
Bardzo fajnie się czytało.
Obrazek użytkownika olo manolo
Super relacja, szczególnie że niedługo lecę na Martynikę Levelem
Obrazek użytkownika retro1199
Dziękuje bardzo! Miło mi to słyszeć i już niedługo będzie opublikowana kolejna, a za niewiele ponad dwa tygodnie kolejny test. Także zapraszam do śledzenia naszej strony. :)
Obrazek użytkownika OLa&Aleksandra
olo manolo - nie chcę Ciebie martwić, ale znajomy był na Martynice tylko niestety wrócić musiał inną linią (zapłacił za bilety dodatkowo) bo Level nie dość że nie wykonał rejsu z Orly, to nie raczył nawet powiadomić o tym. Teraz walczy o odszkodowanie.

dodaj nowy komentarz

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem, a nie web-robotem i zapobiega wysyłaniu spamu.

Ruszamy z nowym cyklem artykułów, w którym nasi redaktorzy będą opisywać swoje podróże nieco mniej znanymi liniami lotniczymi. Pokażemy Wam wnętrza samolotu, opiszemy serwis pokładowy i nasze odczucia dotyczące podróży. Postaramy się także dać Wam kilka rad np. w kontekście wyboru miejsca w samolocie i być może zainspirujemy Was do podróży daną linią lub opisania swoich wrażeń z lotu. Na początek niskokosztowy LEVEL.

 

Linia LEVEL to odpowiedź grupy IAG (w skład, której wchodzą m.in. British Airways i Iberia) na rosnącą konkurencję ze strony przewoźników niskokosztowych, którzy coraz bardziej rozpychają się na rynku lotów dalekodystansowych. LEVEL posiada na razie flotę pięciu airbusów A330-200 oraz czterech A321 i obecnie ma dwie bazy: w Barcelonie, z której oferuje loty do Buenos Aires, Punta Cany, Los Angeles oraz Oakland i w Paryżu-Orly, skąd przewoźnik lata do Nowego Jorku, Montrealu oraz na Martynikę i Gwadelupę. Niedawno ogłoszono także nowe połączenia m.in. do Bostonu oraz poleci na krótkich trasach z Wiednia.

 

 

My mieliśmy okazję przetestować linię na trasie do Oakland – miasta leżącego w Kalifornii, w tzw. Bay Area tuż obok San Francisco i Doliny Krzemowej. Bilety zakupiliśmy od razu po ogłoszeniu tras i uruchomieniu sprzedaży. Cena? 820zł w dwie strony z bagażem podręcznym. Z dolotami z Warszawy i noclegami (po jednej nocy zapasu w obie strony) wyszło niewiele ponad 1200zł.

 

Boarding naszego lotu rozpoczął się o czasie i odbywał się z wykorzystaniem schodów - rozwiązanie mniej komfortowe, ale z drugiej strony trwało nieco krócej niż w przypadku rękawów. Niestety, jak potem się okazało, na nic się to zdało, bo przez problemy techniczne i wypadnięcie ze slotu musieliśmy spędzić na ziemi ponad dwie godziny dłużej – doskonała wiadomość, gdy czekał nas ponad dwunastogodzinny lot. 

 

Samoloty LEVELa są fabrycznie nowe, co widać od razu po wejściu na pokład. Ich airbusy A330 są podzielone na dwie klasy podróży: ekonomiczną premium (21 foteli w układzie 2-3-2) i ekonomiczną (293 fotele w układzie 2-4-2).

 

 

 

 

 

Fotele są odchylane i muszę przyznać, że naprawdę wygodne: każdy jest wyposażony w regulowany zagłówek (duży plus zwłaszcza dla wysokich osób), spory stolik, nad którym znajdował się 9-calowy ekran. Przy monitorze mamy gniazdko USB, a pod fotelem znajdziemy zwykłe gniazdko sieciowe. Pamiętajcie o zabraniu własnych słuchawek, bo na pokładzie trzeba za nie dodatkowo płacić.

 

 

 

 

 

Miejsce na nogi? No cóż, cudów nie ma, ale nie ma tragedii. Jak widać na zdjęciu, osoba mierząca ok. 185cm ma trochę zapasu. Na pewno nie polecam miejsca przy przejściu w bocznych rzędach – pod Waszymi nogami znajdzie się (widoczna na zdjęciu powyżej) skrzynka komputera z rozrywką pokładową. My mieliśmy ogromne szczęście, bo pomimo niemal pełnego obłożenia obu lotów, mieliśmy do swojej dyspozycji cały rząd środkowy z dwoma wolnymi fotelami.

 

 

 

 

Czas na catering. W najniższej taryfie oczywiście nie przysługuje, ale ceny jedzenia są dość przystępne. Mamy możliwość zamówienia kilku ciepłych dań (od 9EUR) lub kilka różnych panini (od 8EUR). Do tego linia oferuje standardowy wybór napojów alkoholowych i bezalkoholowych, przekąsek oraz słodyczy. My zamówiliśmy spaghetti bolognese, które okazało się być bez mięsa, ale jak na jedzenie samolotowe było naprawdę smaczne.

 

 

Rozrywka pokładowa jest i muszę ją szczerze pochwalić. W bazie mamy spory wybór filmów (w tym kilku całkiem nowych: np. Piraci z Karaibów), seriali (m.in. Przyjaciele), audiobooków (np. 1984 Orwella) i dostęp do muzyki. Ekran jest dotykowy i działa bardzo sprawnie. Czego mi zabrakło? Mapki pokazującej nasze położenie – niby mała rzecz, ale osobiście lubię od czasu do czasu zerknąć nad czym teraz lecimy. Musiała nam wystaczyć informacja o wysokości, prędkości i pozostałym czasie do lądowania.

 

 

Ekran ma też dodatkowe zadanie – w każdej chwili możemy złożyć zamówienie na coś do jedzenia lub picia. Płacimy kartą przez zewnętrzny serwis transakcyjny i po kilku minutach nasze zamówienie zostaje przyniesione. W trakcie lotu załoga prawie w ogóle nie chodzi po samolocie, więc to spore ułatwienie, i dla nich i dla pasażerów.

 

 

 

Do tego jest upragnione przez wszystkich Wi-Fi – ale trzeba za nie zapłacić: 1h (40MB) za 8,99EUR, 3h (100MB) za 19,99EUR lub pakiet 200MB za 29,99EUR. Internetu nie wykupiłem, więc nie powiem jak z prędkością i jakością połączenia.

 

 

 

Z personelem pokładowym ma się niewiele do czynienia poza wejściem i wyjściem z samolotu oraz dwoma serwisami. W trakcie lotu prawie nie ma komunikatów zakłócających ciszę i spokój, safety demo jest wyświetlane na monitorach (swoją drogą jest świetne!), a od razu po starcie załoga prosi wszystkich pasażerów o zasłonięcie okien i po serwisie znika w kuchni lub w strefie odpoczynku. Ale jest bardzo uprzejma i nie można się do niej przyczepić.

 

 

 

Ogólna ocena: 8/10 (dałbym 9, ale obcinam punkt za opóźnienie w BCN i brak informacji o jego przyczynach)

 

To była moja pierwsza przygoda z tanim i równocześnie długim lataniem, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

 

P.s.

To moja pierwsza recenzja, więc będę bardzo wdzięczny za wszelkie Wasze konstruktywne uwagi.

image: 

typ artykulu: 

podróże / turystyka / ciekawostki / filmy itp.

dotyczy kraju: 

USA

dotyczy linii: 

Level