sprawdź ceny lotów:

Felieton: Wschód LOTu

O ambitnych planach LOTu plotki krążyły już od dawna. Prezes naszego narodowego przewoźnika Sebastian Mikosz, już kilka miesięcy temu zapowiadał "bombę" na czerwiec. I stało się, na dzisiejszej konferencji prasowej LOT zapowiedział plany rozwoju na kolejne lata. Nie zabrakło konkretów. Ogłoszono sporo nowych tras, w tym aż trzy dalekodystansowe!

Myślałem o zatytułowaniu tego tekstu "LOTu sny o potędze", ale myślę że sam zarząd LOTu nie ma aż tak ambitnych planów. I dobrze. LOT chce powoli budować swoją pozycję lidera w naszej części Europy. Wizja wygląda sensownie i realistycznie. Zapraszamy na felieton.

Przyznam, nie jestem ekspertem rynku lotniczego. Zajmuję się przede wszystkim ofertami promocyjnymi. Na linie lotnicze patrzę z perspektywy pasażera i osoby od kilku lat przyglądającej się bardzo dokładnie ofercie przewoźników. Chcę spojrzeć na plany rozwoju lotu okiem nie eksperta rynku, ale pasażera czekającego na ciekawe i tanie możliwości podróży.


Daleki Wschód

Nas i naszych czytelników mniej interesują liczby dotyczące zysków, zamówionych samolotów, odprawionych pasażerów czy udział w rynku w Europie Środkowo-Wschodniej. Interesuje nas przede wszystkim ciekawa siatka połączeń z dobrymi promocjami. Od kilku miesięcy mówiło się o nowych trasach. Prezes Sebastian Mikosz w wywiadach nie ukrywał, że rozwój LOTu ma się wiązać z ekspansją siatki połączeń i to nie tylko tej europejskiej. Wiadomo, trasy dalekodystansowe najbardziej działają na wyobraźnię. Co prawda LOT nie szaleje z cenami na jedynej trasie na Daleki Wschód - do Pekinu, ale pamiętamy hity cenowe naszego narodowego przewoźnika, kiedy obsługiwał bezpośrednie połączenie z Warszawy do Hanoi w Wietnamie. Bilety były dostępne nawet za niecałe 1400 PLN w obie strony. 

Kilka dni temu w sieci pojawiły się informacje o konferencji LOTu w Ambasadzie RP w Tokio. Tematem (informacje tylko po japońsku) było uruchomienie nowego połączenia z Warszawy do Tokio. LOT nie chciał czekać aż do dzisiaj (22.06 - oficjalna konferencja prasowa w Warszawie) i już w zeszłym tygodniu oficjalnie poinformował polskich pasażerów o bezpośrednich lotach do kraju kwitnącej wiśni. Tokio zawsze było "pewniakiem" na kolejną trasę po Pekinie. Ceny biletów: 2155 PLN za bezpośrednie loty z Warszawy oraz od 1946 PLN za loty z lotnisk regionalnych z przesiadką w Warszawie. Wielu naszych czytelników powiedziałoby "szału nie ma". Przyzwyczailiśmy się do promocji Turkish Airlines, KLM, Air France, Qatar Airways, czy Emirates do Tokio nawet za 1500-1700 PLN. Jest jednak jedna duża różnica. LOT leci bezpośrednio. Oznacza to zaoszczędzenie dobrych 4-7 godzin podróży w jedną stronę, oraz trudów przesiadki. Trzeba również zauważyć, że lecąc do Tokio np KLMem, czy Air France musimy nadrobić sporo drogi lecąc najpierw na zachód do Amsterdamu lub Paryża, a potem na wschód nad Polską do Azji. Czy te kilkaset PLN różnicy jest warte wygody bezpośredniego lotu? To już zostawimy Waszej ocenie. Liczymy jednak na promocje. Nasze przewidywania? Myślimy że pojawią się promocje do Tokio za około 1799-1999 PLN. Raczej na tańsze bilety nie ma co liczyć. 

Kolejne dwie dalekodystansowe trasy zostały ogłoszone dzisiaj. To Seul i Bangkok. Pierwsza z nich może wydawać się dość "egzotyczna". Ale Polskę z Koreą Południową łączy wiele więzów biznesowych. Działa u nas mnóstwo koreańskich firm. LOT zapewne liczy przede wszystkim na ruch biznesowy. Korea to oczywiście nie tylko samochody i elektronika, to również piękny, warty odwiedzenia kraj. Oferta LOTu może sporo namieszać na rynku biletów z Warszawy do Seulu. Ten kierunek, w porównaniu z innymi dalekowschodnimi, jest dość drogi. Ceny bardzo rzadko schodzą poniżej 2000 PLN. LOT jeszcze nie rozpoczął sprzedaży biletów na tej trasie, tak więc wysokość cen możemy jedynie zgadywać. Według nas będą one podobne do tych oferowanych na trasie do Tokio. 

Bangkok to trochę inna historia. To święty graal naszych czytelników, brama na Azję Południowo-Wschodnią (choć ostatnio konkurencję robi mu Kuala Lumpur oferowane w rewelacyjnej cenie z Warszawy przez Turkish Airlines). Wiele linii lotniczych od lat bije się o polskiego pasażera lecącego do Tajlandii. Wojna cenowa doprowadzała nawet do obniżek do niecałych 1500 PLN w obie strony. Ceny poniżej 1900-2000 PLN można trafić właściwie cały czas. LOT będzie miał dużą konkurencję i znowu największym jego atutem powinny być loty bez przesiadek. Ceny pewnie podobne do tych oferowanych do Tokio i Seulu. Być może w super promocjach nawet nieco taniej. 1699 PLN nie wydaje się nieralne. Presja innych przewoźników będzie zapewne duża. 

Europa

Na dzisiejszej konferencji ogłoszono również trzy nowe trasy krótkodystansowe z Warszawy: Wenecja, Kluż–Napoka (Rumunia) i Lublana (Słowenia). Wenecja to był jeden z typów naszej redakcji. To jeden z najpopularniejszych kierunków turystycznych dla Polaków. Trasa ta już kiedyś funkcjonowała w siatce LOTu. Dobrze że wraca do sprzedaży. Konkurencja jest tylko wśród tradycyjnych linii lotniczych. Zarówno Wizz Air jak i Ryanair obsługują loty tylko na pobliskie lotnisko w Treviso, ale i tak nie latają na nie z Polski. Uważamy, że ta trasa będzie dla LOTu strzałem w dziesiątkę! 

Lublana i Kluż-Napoka to raczej kierunki, które będą przede wszystkim "karmić" hub w Warszawie. LOT w ciągu kilku lat ma ambicje zostać zdecydowanym liderem lotów dalekodystansowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Będzie to polegało na dostosowaniu rozkładu lotów i siatki połączeń tak, by pasażerowie z tej części Europy mogli z krótką przesiadką w Warszawie podróżować dalej do Nowego Jorku, Chicago, Toronto, Pekinu, Seulu, Tokio, czy Bangkoku.

 

LOT ogłosił również powrót na wiele tras, które musiał zamknąć jako wymóg Komisji Europejskiej związany z otrzymaniem pomocy publicznej. Kierunki, które zostaną wznowione to: Ateny, Barcelona, Nicea, Zurych i Bejrut, Belgrad, Dusseldorf, Erywań, Kiszyniów, Zagrzeb oraz Gdańsk – Kraków. 

 

To nie koniec nowości w siatce połączeń. Jesienią LOT ma ogłosić kolejne dwa nowe połaczenia dalekodystansowe. Mówi się o Szanghaju, Montrealu, Singapurze. 

 

Wszystkiego naj... tańszego!

Jeżeli narodowa linia lotnicza ogłasza tak dalekosiężne i ambitne plany to możemy się tylko cieszyć. Obawiać się można tylko, czy to wszystko się uda. Wiele bowiem zależy od tego, czy LOT znajdzie inwestora. Plan jest taki, żeby w za pięć lat podwoić wielkość firmy, przewożąc dwa razy więcej pasażerów, korzystając z dwa razy większej ilości samolotów. Prezes Mikosz od lat wyprowadza LOT na prostą. Wierzymy że proces ten teraz zamieni się nie tylko na wyprowadzaniu z kryzysu, ale wejściu na ścieżkę szybkiego rozwoju. To że linia dużo zarabia, nie oznacza oczywiście że ma drogie bilety. Najlepszym przykładem są choćby takie linie jak Ryanair czy easyJet od lat będące na plusie. Liczymy że LOT nie zapomni o świetnie marketingowo działających akcjach na przykład pod tytułem "Bangkok za 1499 PLN w obie strony"! :) 

Comments

Obrazek użytkownika gość
Proszę o poprawienie - Korei Północnej na Koreę Południową ...
Obrazek użytkownika bm
Polskę z Koreą Północną, to chyba łączy niewiele i Bogu dzięki, a Seul to Korea Południowa
Obrazek użytkownika gość
swietny felieton! i ciekawa podpowiedz dla LOTu w ostatnim zdaniu :)
Obrazek użytkownika admin_2
Poprawione, testowalismy Waszą czujność;)
Obrazek użytkownika gość
Oby przygoda z Tokio, Seulem i Bangkokiem była dłuższa niż epizod z Hanoi. Przerwanie lotów po kilku miesiącach i zmiana kierunku na Pekin nie wyglądała na profesjonalne działanie. Pamiętam czasy, kiedy LOT latał do Delhi i Bangkoku. Wtedy zdobycie biletu graniczyło z cudem :) Stare dzieje...
Obrazek użytkownika bm
Jesteśmy czujni. A z tezami trudno się nie zgodzić. To fajne, że jeszcze ktoś myśli pozytywnie w tych czasach.
Obrazek użytkownika gość
czy mówili o terminach wylotu z warszawy do Bangkoku
Obrazek użytkownika gość
dzięki admin termin odlegly pozostal uia turek czy morze promocja innych linii wylot w styczniu lutym co myslsz
Obrazek użytkownika gość
warszawocentryzm .... Mieszkańcowi Gdańska jest wszystko jedno czy nasz drogi (dosłownie i w przenośni) przewoźnik lata bezpośrednio z Warszawy. I tak musi się gdzieś przesiąść. Prawdę powiedziawszy wolę w Monachium, Frankfurcie czy Helsinkach niż w Warszawie. Zatem dla większości mieszkańców tego kraju nie jest to jakaś wspaniała wiadomość. Z Wenecją jest podobnie. Przeglądałem ofertę połączeń i te proponowane niezbyt mnie kręcą, a to dlatego że tak czy inaczej trzeba dolecieć do Warszawy aby potem kontynuować lot. Lecąc do Wenecji wybiorę Treviso, różnica w czasie będzie niewielka a w cenie znaczna. Krótsze czasowo połączenia i o bardziej atrakcyjnych godzinach znajdę w Lufie, za pieniądze porównywalne z ofertą Lotu. Rynek lotniczy zmienia się szybko i bez zmiany filozofii działania Lotu nie wróżę im sukcesów. Proponuję zobaczyć ile połączeń potrafi jednorazowo uruchamiać RyanAir i jak dynamicznie zmienia siatkę lotów. Podniecanie się czymś co jest planowane za rok z kawałkiem jest w tym kontekście bez sensu. Zaryzykuję twierdzenie, że jeśli R zauważy zainteresowanie kierunkiem weneckim, za jakiś czas z Modlina będzie można polecieć do Treviso za kilkadziesiąt złotych. Do Aten można już dolecieć z Modlina zatem wznawiając kierunek Lot musi się liczyć że nie wytrzyma konkurencji Ryana.
Obrazek użytkownika gość
Planowanie coś na koniec 2016 przy takiej dynamicznej sytuacji na świecie nie ma sensu. Co do ludzi spoza W-wy i tak muszą sie gdzieś przesiaść wiec lot nie jest bezposredni. Ceny nie sa mega atrakcyjne i co najważniejsze jaką macie gwarancję że po 3 miechach nie zmienią. Ja ledwo wróciłem ostatnim samolotem z Hanoi. Tak szumnie zapowiadali i sie zwinieli a to dobry kierunek bo mała konkurencja była na tej trasie. Do Bangkoku nie mają szans już szybciej Seul
Obrazek użytkownika gość
Taka ekspansja przy obecnej sytuacji Lotu... i konkurencji pilnie śledzącej poczynania naszego przewoźnika (cena). Spore ryzyko. No cóż jedni będą chodzić tylko w skarpetach by jeździć mercedesem.
Obrazek użytkownika admin_2
"warszawocentryzm ...." Tak, Warszawocentryzm to strategia LOTu i każdej tradycyjnej linii lotniczej. Tego typu linie bazują na strategii siatki "hub-and-spoke". Polega to na tym że buduje się jeden (ew. więcej w przypadku bardzo dużych linii lotniczych) hub przesiadkowy, przez który idzie cały ruch. To właśnie odróżnia tradycyjne linie lotnicze od tanich linii lotniczych które działają wg. strategii "point-to-point".
Obrazek użytkownika admin_2
"Planowanie coś na koniec 2016 przy takiej dynamicznej sytuacji na świecie nie ma sensu." Ja uważam że własnie ma bardzo duży sens. Częstym błędem, na którym "przejechało się" sporo linii lotniczych jest ogłaszanie trasy z krótkim wyprzedzeniem. Im wcześniej ogłosi się trasę i rozpocznie sprzedaż biletów tym większa szansa na zapełnienie samolotów i sukces nowego połączenia.
Obrazek użytkownika gość
Tak ogłoszą narobią szumu jak z Wietnamem posprzedają ze 3 miechy a potem stwierdzą że sie nie opłca. Za dużo na raz i nie rzucałbym się na trasę gdzie jest mega konkurencja jak Bangkok
Obrazek użytkownika admin_2
Ogłosili Pekin już dawno latają już dość długo i nie planują zawieszać, a wręcz przeciwnie - zwiększać częstotliwość. Zwróć uwagę że od czasów Hanoi zmienił się prezes.
Obrazek użytkownika gość
Mnie Bangkok wogole nie dziwi - mega popularne polaczenie, ponadto ani PRG, ani BUD, ani inne lotniska w regionie nie maja polaczenia z Tajladnia, wiec nie widze problemu z oblozeniem samolotu. Seul wiadomo - centrum biznesu itp, wiec nie ma co sie rozgadywac. Jesli chodzi o kolejne trasy, to o ile Singapur nie dziwi, o tyle Montreal juz bardzo. W tym miescie ponad 50% ludzi mowi po francusku, z Polski Ci, co wyjezdzali do Kanady, przewaznie zatrzymywali sie w Toronto. Moim zdaniem, lepszy polaczeniem bylby np Boston albo Waszyngton :)

Post new comment

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem, a nie web-robotem i zapobiega wysyłaniu spamu.

baza wiedzy z zasobów Lotera:

kategorie: