DALEKA AZJA ZA GROSZE! Odcinek 13: Singapur - Manila - Tajpej

Ruszamy w dalszą drogę. Kierunek Tajwan! W ciągu jednego dnia mamy dwa loty: Singapur - Manila i Manila - Tajpej. Zmieniamy kraj, kulturę i.. strefę klimatyczną. To już nie są tropiki jak na Filipinach czy w Malezji. Na Tajwanie jest już zima - czyli około 15-18 C. Jesteśmy bardzo ciekawi tego kraju. Co za sobą skrywa znana chyba wszystkim etykieta "made in Taiwan". Jak wygląda "demokratyczna wersja Chin"?


Na lotnisko docieramy około 8:00 rano. Co Ciekawe, singapurskie Changi ma swoją "Etiudę", czyli terminal przeznaczony specjalnie dla tanich linii lotniczych. Korzysta z niego m.in. Cebu Pacific oraz Tiger Airways (Air Asia, mimo że to typowa tania linia lotnicza, korzysta ze zwykłego terminala). Budget Terminal z resztą lotniska łączy darmowy autobus, który kursuje co około 15 minut. Właściwie to porównanie z zamkniętą już warszawską Etiudą jest trochę krzywdzące dla Singapuru. Terminal jest o wiele większy i nowocześniejszy. Wylatując na Filipiny okazuje się, że konieczne jest pokazanie wydruku potwierdzenia powrotu z Filipin. Pokazujemy więc nasze bilety na Tajwan. Szybka kontrola bagażu podręcznego i jesteśmy w hali odlotów. Nie czekamy długo na boarding. Przed nami prawie czterogodzinny lot do Manili przez całe Morze Południowochińskie. Na szczęście nie ma żadnego opóźnienia. Mimo że zostawiliśmy sobie spory zapas czasowy na przesiadkę w Manili, zawsze jest lekki strach, że coś się stanie i będzie duże opóźnienie. Lot przebiega bardzo spokojnie. Zmęczeni wczesną pobudką sporą część podróży przesypiamy. Lądowanie w Manili zgodnie z planem o 14:10. 



Terminal 3 w Manili

Co ciekawe, mimo dystansu około 3000 kilometrów z zachodu na wschód między Singapurem a Filipinami, nie zmienia się strefa czasowa. Różnice między godzinami zachodu i wschodu słońca są więc spore. W Manili o tej porze roku słońce zachodzi koło 17:30, w Singapurze koło 19:00. Ponieważ wylądowaliśmy zgodnie z planem, mamy dużo czasu (około 8 godzin) do kolejnego lotu. Jedziemy więc do centrum Manili. Jeden z uczestników naszej wyprawy musi niestety juz wracać do Polski (ograniczenia urlopowe). Wylot do Londynu przez Rijad następnego dnia, tak więc jedziemy szukać noclegu. Trafiamy do hostelu Friendly's Guesthouse w samym sercu Manili na Adriatico Street. Bardzo dobra lokalizacja, dobre ceny (15-20 PLN za osobę za noc), fajna "backpackerska" atmosfera. Rezerwujemy dwa noclegi w tym miejscu na dwa ostatnie noclegi przed wylotem również dla pozostałych uczestników wyprawy. Z powrotem na lotnisku musimy być koło 20:00. Ruszamy więc na miasto w celu poszukania miejsca do jedzenia, wydrukowania kart pokładowych na kolejny lot oraz poszukania w internecie noclegu w Tajpej.



Centrum Manili jest niesamowite. Niesłychany ruch, hałas. Szaleństwo! Przejście na druga stronę ulicy czasem graniczy z cudem. Wszędzie pędzące i trąbiące jeepneye. Wystawienie ogromnych głośników z muzyką na pełny regulator przed sklepem czy restauracją to nic niezwykłego. W końcu znajdujemy dobre miejsce do zjedzenia oraz kawiarenkę internetową. Udaje się znaleźć dobry i tani nocleg w centrum Tajpej. Problem polega na tym, że w stolicy Tajwanu mamy wylądować około 1:00 w nocy. Niewiele hosteli ma 24-godzinną recepcję... Po załatwieniu wszystkich lotniczo-noclegowych formalności i krótkim spacerze przez miasto, wracamy do hostelu w którym zostawiliśmy bagaże. Żegnamy się z Mateuszem i łapiemy taksówkę na lotnisko. Doświadczeni już na tej trasie, bez problemu negocjujemy cenę 200 pesos - czyli około 15 PLN. Na lotnisku bez nieprzyjemnych niespodzianek. Nasz lot do Tajpej zgodnie z planem o 22:40. I znów nasze stare dobre Cebu Pacific :). Samolot prawie pełny. 



Na lotnisku Taoyuan International lądujemy o 00:40. Teraz zależy nam na jak najszybszym przejściu wszystkich kontroli i złapaniu autobusu do centrum miasta. W kolejce do kontroli paszportowej spotykamy sporą grupę z Polski :).  Na granicy celniczka wymaga od nas telefonu kontaktowego w miejsce, w którym mamy nocleg. Po około pół godzinie od lądowania, wszystkie formalności przylotowe są za nami. Na szczęście, w odróżnieniu od "Chin Ludowych", na Tajwanie Polaków nie obowiązuje wiza wjazdowa. Tuż po wyjściu do strefy ogólnodostępnej, zaczepia nas taksówkarz i namolnie namawia do skorzystania z jego usług w drodze do centrum. Cena - 300 dolarów tajwańskich za kurs od osoby (około 27 PLN). Zdecydowanie odmawiamy i kierujemy się w stronę przystanku autobusowego. W okienku pytamy o przejazdy do centrum Tajpej. Mamy szczęście! Następny odjazd za 5 minut, a bilety kosztują tylko 130 dolarów, czyli około 12 PLN od osoby. Przejazd trwa około godzinę. Około 2:20 dojeżdżamy do głównego dworca autobusowego. Na szczęście nasz hostel jest tylko jedne przystanek metra stąd.  Wysiadając z autobusu pytamy o kierunek świetnie władającego chińskim Bułgara, który tym samym autobusem przyjechał z lotniska. Okazuje się, że zmierza w naszą stronę. Wspólnie bierzemy więc taksówkę. Za około 10 minutowy przejazd płacimy około 12 PLN (taryfa nocna!). Wysiadamy z taksówki i w tym momencie zaczynają się schody. Niemal wszystko po chińsku, prawie nikt nie mówi po angielsku... Jakimś cudem orientujemy się w terenie i odnajdujemy hostel. W recepcji pracownica hostelu wita nas z ulgą. Widać, że czekała specjalnie na nas :). Hostel nazywa się Triple Tiger (można go znaleźć na Hostelworld.com). W trójkę trafiamy do pustego 6-osobowego pokoju z łazienką, telewizorem, internetem wi-fi. Bardzo przyjemne warunki!  Za noc płacimy około 45 PLN za osobę. Następnego dnia czeka nas pierwsze zwiedzanie Tajpej :) 


 

Komentarze

Portret użytkownika gość

i znów same lotniska

Portret użytkownika admin

Bo ten odcinek dotyczy dnia w którym właściwie tylko przemieszczamy się na trasie Singapur - Manila - Tajpej. O Singapurze już było, a o Manili i Tajpej jeszcze będzie. Bez obaw :)

Portret użytkownika gość

i znów jakiś pryszcz oglądający świat z kamienicy w Gliwicach i narzekający na wszystko.

Portret użytkownika gość

W sumie to nie zazdroszcze. Lotniska, przewietlanie bagazu, czekingi, transport do miasta, terminale, bordingi i znowu czekingi.... zwymiotowac mozna.

Czy mozecie powiedziec, ze widzieliscie te Filipny czy Malezje ? Drugi raz pewnie tam nie pojedziecie, bo przeciez "tam juz bylem". Bedziecie zaliczac kolejne kraje, a w zasadzie to lotniska, bordningi, czekingi.

Ta strona jest super, ale powiedzmy sobie otwarcie : kupno taniego lotu to srodek do celu, a nie cel sam w sobie. Jesli jest inaczej to wg mnie perwersja.

To oczywiscie moje zdanie.

Portret użytkownika eNederland

admin przestań pobłażać i się uśmiechać na odpowiedzi tych co im nie pasuje. zacznij może ostrzejszą grę co ?

komentarz admina: eNederland, wierz mi, to by tylko spowodowało jeszcze więcej trolowania i agresji...

Portret użytkownika Marcinicho

Ale kto zabrania potem wrócić w te miejsca ponownie i spędzić tam po kilka tygodni? Chyba dobrze jest mieć takie rozeznanie na temat lotnisk, choćby po to aby wiedzieć takie rzeczy jak numer autobusu z/do miasta i orientacyjne ceny. Po co te dziwne komentarze dotyczące sposobu spędzania wakacji - o gustach się nie dyskutuje.

Bardzo fajnie, że loter rozkręcił tą stronę. :)

Portret użytkownika gość

Problem w tym, ze z takim podjesciem ten ktos nie wroci w jakies miejsce tylko znowu zrobi sobie "marsz smierci" i np z 20 dni urlopu 10 spedzi w samolotach i na dojazdach do lotnisk zaliczajac kolejne kraje.

Dalej uwazam, ze tani lot to tylko srodek do celu. I to w dodatku dosyc przykry i nudny. Bo co ciekawego jest w siedzeniu 10 h w samolocie np z Europy do Singapuru. Zwlaszcza, ze czesto siedzi sie nie przy oknie, a podobnych lotow ma sie za soba juz kilkadziesiat ?

Dziwi mnie komentarz nawolujacy do wykasowania mojego postu tylko dlatego, ze osmielam sie miec swoje zdanie. Czy kazdy musi bic poklony i tylko podziwiac ? Ja akurat nie podziwiam, bo uwazam ze to perwera. Choc przyznam, ze dobrze zorganizowana.

Portret użytkownika gość

na Tajwanie trzeba mieć ze sobą dwie mapy jedną po chińsku a drugą po angielsku - na angielsko języcznej szuka się atrakcji i odnajduje to samo miejsce na chińskiej - wtedy dopiero można pytać o kierunek ;) pokazanie angielsko języcznej powoduje, że nikt nie rozumie o co chodzi ;) miałem tam niezłe przygody ;) bo faktycznie nikt nie mówi po angielsku ;)

Portret użytkownika admin

Do gościa z 23:46.
Tak, możemy powiedzieć, że wiedzieliśmy Filipiny i Malezje. Oczywiście nie całe.

Wiele ludzi wyjazd do dalekiego kraju traktuje jako jedyną okazję w życiu na zobaczenie tego miejsca. Ja zupełnie inaczej. Z góry zakładam, że jeszcze w te miejsca będę niejednokrotnie wracał. Dlatego też w ogóle nie przejmuję się, jeżeli coś ciekawego mnie ominęło. W Malezji i Singapurze tylko w tym roku byłem już dwa razy. Hasło "tam już byłem zaliczyłem" jest o 180 stopni odwrotne do mojej filozofii podróżowania. Na Filipinach czy w Malezji na pewno będę jeszcze wiele razy.

Portret użytkownika gość

Nigdy nie można powiedzieć "na pewno" wszak 2012 już wkrótce i może już nie być okazji.

Portret użytkownika gość

Welcome to Poland. W czwartek dotarła postcard z Palawanu, niezłe tempo co?
How do U feel back to the real world?DM

Portret użytkownika gość

eNederland - 2011-12-09 23:49

Nie zaśmiecaj forum, ostrzeżenie #2

Portret użytkownika gość

Jak widać różne opinie i uwagi nie są tu mile widziane. Więc po co dalej piszecie komentarze i nabijacie adminowi licznik?

Portret użytkownika gość

Czy leci z nami pilot tego portalu bo od kilku dni cisza ? Na razie żyje wszytsko swoim życiem

Portret użytkownika gość

Widzę że kolekcjonerzy pieczątek lotniskowych zapełniają kolejne strony w paszportach :-)

Portret użytkownika gość

"Widzę że kolekcjonerzy pieczątek lotniskowych zapełniają kolejne strony w paszportach"

Być może. Ale zaraz posypie się lawina komentarzy, że absolutnie nie, ponieważ ten portal ma nazwę loter.pl, a nie paszporter.pl.
Dlatego moim zdaniem lepszą nazwą tej wyprawy będzie "sztafeta multi-lotniskowa".

Portret użytkownika gość

Pytanie do Lotera. Czy za jedyne 30-40 zł Pan Loter nie zamienił by sobie dzisiejszego dnia w zimnej i szarej Polsce na dzień na ciepłym i słonecznym Palawanie?
Ja chętnie bym zamienił i jestem pewny, że podobnie by postąpiło 99% ankietowanych.

Portret użytkownika gość

"Czy leci z nami pilot tego portalu bo od kilku dni cisza "

Loter ma tradycyjną powycieczkową prezentację u znajomych. Tylko, że zamiast pokazu zdjęć i prezentacji odwiedzonych miejsc na mapie, pokazuje schematy lotnisk, układ terminali i bramek, rozkład sklepów wolnocłowych no i oczywiście opcje połączeń lotniska z centrum miasta środkami komunikacji miejskiej.

Portret użytkownika gość

hmm, admin atakuje, pogardza i czesto nasmiewa sie z osob piszacych komentarze. Bimba tez, porzuca stronke na wiele dni, nie publikuje promocji i informacji lotniczych i spoznia sie wiele dni z relacjami. Ale mimo tego ruch na stronie i komentarze bija rekordy w historii. Przypomina mi to Soup Nazi z Seinfelda - prawdziwa restauracja w NY. Facet poniza, przeklina, wyzywa i krzywo patrzy sie na klientow, ale oni i tak pokornie ustawiaja sie w bardzo dlugiej kolejce po zupe (wcale nie taka tania)

Portret użytkownika gość

A ja myślę ,ze powrót Admina do Warszawy to ściema.Skończyła się "część oficjalna" wyprawy i teraz Admin wypoczywa w jakimś 5 gwiazdkowym kurorcie np na Borneo.:))))

Portret użytkownika gość

A mi właśnie takie podróżowanie bardzo się podoba.
Z przyjemnością czytam (bardzo dobrze napisane!) relacje.
I oglądam bardzo dobre zdjęcia( więcej, więcej!).
Pozdrawiam!
JP

Portret użytkownika gość

Cała wyprawa miała część oficjalną i nieoficjalną. Na potrzeby relacji niby jadł w tanim fast foodzie. Ale w rzeczywistości jadał w luksusowych lokalach. Ale nie mógł powiedzieć prawdy bo pękł by mit, że to tani podróżnik.

Portret użytkownika gość

Na pewno w 5 gwiazdkowym kurorcie. Po co miałby spać w hostelu skoro ta stronka lekko zarabia z 30 000/mc

Portret użytkownika gość

gosc 21:23

To nie Seinfeld, a raczej Situation Critical USS Forrestal. Tylko szybki powrót LOTera na scenę może uratować sytuację.

Portret użytkownika gość

A ja czekam co na to wszystko powie profesor z Wrocławia, na razie cisza, może jutro coś napisze bo może nie ma w chacie internetu a w weekendy to chyba na uczelni nie siedzi.

Portret użytkownika gość

hehehe, dobre
To może na górze stronki zamiast "loter.pl beta" powinno pisać "loter.pl situation critical"

Portret użytkownika gość

Loter olewaj frustratów. Świetny blog i świetna wyprawa. Z niecierpliwością czekamy na nastepne.

Portret użytkownika admin

Spokojnie, spokojnie :) Wiemy że tęsknicie za Loterem wrzucającym codziennie kolejne pomysły na super-tanie podróże po świecie :) Do Polski wracamy już jutro i znowu będziemy pisać o najtańszych opcjach przelotów! Co więcej, szykujemy sporo fajnych nowości :)

Portret użytkownika gość

Tęsknimy za informacjami na temat cen piwa w lotniskowych barach, jest szansa na dodawanie takich informacji?

Dobrze byłoby aby admin informował również czy spożył w danym punkcie browar czy też spisał tylko cenę!

Z sarkastycznym pozdrowieniem,
Szacunek

Portret użytkownika admin

bez obaw, spożył spożył :) Tak informacyjnie: 0,33 l Red Horse na Filipinach kosztuje 3 PLN w knajpie.

Portret użytkownika gość

Za drogo w biedronce taniej

Portret użytkownika gość

To i tak miałeś szczęście, że w ogóle ktoś na mapę patrzył. Z moich doświadczeń na Tajwanie wynika, że pokazanie na ulicy mapy w 99% kończy się ucieczką Tajwańczyka, ewentualnie głośnymi krzykami i kręceniem głową. Poza tym nauczyłem się, że Chińczycy są "bardzo uczynni" i zawsze pokażą Ci kierunek do miejsca którego szukasz. Nawet jak nie mają pojęcia gdzie to jest. U nich po prostu nie można pokazać, że się czegoś nie wie. Co nie zmienia faktu, że wg mnie Tajwańczycy to najserdeczniejsi ludzie w Azji.

Portret użytkownika gość

Jeszcze apro po nazw angielskich i chińskich - sam widziałem 4 różne angielskie nazwy tej samej miejscowości na Tajwanie (na dworcu kolejowym, na mapie, w przewodniku i na znaku drogowym). Bywa i tak.

Portret użytkownika matis

Tak czytam sobie na spokojnie i łezka się w oku kręci na widok Adriatico street w Manilii :)

Dodaj nowy komentarz

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Insert Google Map macro.

Więcej informacji na temat formatowania

Wysyłając akceptujesz Politykę Prywatności Mollom.