NOWOŚĆ! PROFILE KRAJÓW - Sprawdź jak najtaniej dolecieć do:
DALEKA AZJA ZA GROSZE! Odcinek 8: Sabang - Puerto Princesa - Manila - Kota Kinabalu
Koniec laby, czas pożegnać się z pięknym Sabang. Jeszcze dzisiaj musimy dotrzeć z powrotem do Puerto Princesa. Jutro rano wylot do Manili i dalej do Kota Kinabalu na wyspie Borneo. Rozpoczyna się nasza kilkudniowa wycieczka przez Malezję, Brunei i Singapur. Będzie sporo latania, jeżdżenia autobusami, a nawet pływania promami. Będzie też czas na wyskoczenie na miasto, poznanie mieszkańców, popróbowanie lokalnych potraw :)
Ostatni transport z Sabang do Puerto Princesa odjeżdża około 16:00. Po zmierzchu nic tutaj już nie jeździ. Decydujemy się na wana, który przewiezie nas do celu w około półtorej godziny. Koszt tylko 50 pesos (3,5 PLN) wyższy niż 3-godzinna jazda autobusem. Tą, musimy przyznać bardzo klimatyczną atrakcję (pamiętacie kury pod siedzeniami? :), mamy już za sobą w drodze do Sabang. Zarezerwowany wcześniej samochód podjeżdża pod sam ośrodek w którym nocowaliśmy. Mamy być jedynymi pasażerami. Około 14:00 ładujemy bagaże i ruszamy w drogę. Podziwiamy piękne porośnięte dżunglą góry Palawanu. Nie zatrzymujemy się w mijanych wioskach. A jednak, gdzieś w połowie drogi zatrzymujemy się przy lokalnej szkole. Przy drodze stoi grupka kilkunastu młodych dziewczynek. Pewnie właśnie skończyły zajęcia. Kierowca trąbi i proponuje podwózkę naszym wanem. Mamy chyba 4 wolne miejsca. Do samochodu pakuje się 12 dziewczynek! Nasza obecność wzbudza i radość i zawstydzenie. Część stoi w przejściu, część siedzi u innych na kolanach. Z kilkoma udaje się pogadać. Pytamy o szkołę, one o to skąd jesteśmy, jak mamy na imię itp. Co kilka kilometrów kolejne wysiadają na swoich przystankach gdzieś w maleńkich wioskach w środku wyspy. W końcu znów jedzie tylko nasza czwórka. Kiedy dojeżdżamy do przedmieść "Puerto" dosiadają się jeszcze tylko 2 osoby. Kierowca za drobną dopłatą podwozi nas pod same drzwi hostelu, w którym już nocowaliśmy trzy dni temu. 
Puerto Princesa
Korzystamy ze słońca i od razu ruszamy na spacer po mieście. Zaczynamy od obiadu. Trafiamy w bardzo fajne miejsce z klasycznym filipińskim grillowanym kurczakiem jako specjalnością lokalu. Sympatyczny właściciel zagaduje nas i opowiada o miejscowych potrawach. Namawia nas żebyśmy po obiedzie poszli na miejscowy targ. Tak też robimy. 
Zaraz po wejściu na targ widzimy kilka stoisk z lezącymi na ziemi górami zielonych orzechów kokosowych. Kupujemy sobie po jednym (18 pesos - około 1,4 PLN). Sprzedawca maczetę odcina z jednej strony skorupę, robi otwór, wkłada słomkę i orzeźwiający napój gotowy :). 
Aż do zmierzchu wędrujemy po targu i okolicznym centrum handlowym. Robimy niezbędne zakupy. Niestety na Filipinach w mniejszych miastach właściwie nie da się płacić kartą płatniczą. Nawet w centrach handlowych. Znajdujemy bankomat Narodowego Banku Filipin. Nieprzyjemna niespodzianka. Do każdej wypłaty z zagranicznego konta (oprócz zwykle około 10 PLN prowizji banku polskiego) trzeba dopłacić 200 pesos (czyli około 15 PLN). Tak więc mnie samo wyjęcie gotówki z bankomatu kosztuje 25 PLN (+ koszty przewalutowania). Resztę wieczoru spędzamy w hostelu robiąc między innymi rezerwacje noclegów na kolejne dni podróży.
Następnego dnia, pobudka o 7:00 rano. Chcemy być na lotnisku około 8:15. Planowany wylot do Manili 10:05. Zdecydowaliśmy się na lot narodowymi liniami Filipin - Philippine Airlines. Bilety były tańsze niż w Cebu Pacific! Za przelot na trasie Puerto Princesa - Manila zapłaciliśmy w sumie po 1100 pesos, czyli około 80 PLN. Jaak to zwykle w tradycyjnych liniach lotniczych bywa, w cenę wliczone jest też 15 kg bagażu nadawanego oraz poczęstunek na pokładzie. Na lotnisko szybko dojeżdżamy taniutkim tricyklem. 
Szybka odprawa, opłata "terminalowa" 40 pesos (3 PLN) i przechodzimy do hali odlotów. Na filipińskich lotniskach trudno szukać jakiejkolwiek informacji. Często brak też wyświetlaczy z kolejnymi przylotami / odlotami. Na wszelki wypadek pytam jednego z pracowników lotniska o nasz lot. Po minie już widzę, że coś nie gra. Odsyła mnie do check-inu przewoźnika. Wracam więc do hali odpraw. Pracownik check-inu informuje mnie że wylot samolotu zaplanowany jest na 12:00, a nie 10:05. Rzeczywiście, na karcie pokładowej widzę że boarding rozpoczyna się o 11:40. Wygląda na to, że linia lotnicza zmieniła godzinę wylotu. Szkoda tylko, że nie zostałem o tym w żaden sposób poinformowany! Przy zakupie biletu podałem e-mail i numer telefonu. W Manili mieliśmy mieć 4 godziny oczekiwania na kolejny lot. To nasza jedyna "ryzykowna przesiadka" w tej podróży. No i niestety pierwsze poważniejsze spóźnienie samolotu trafiło się właśnie teraz. Jeżeli samolot wystartuje o czasie (12:05) to będziemy mieć około 2 godzin w Manili. Powinno być ok, ale trzeba jeszcze doliczyć czas oczekiwania na nadawany bagaż oraz około 15-20 minutowy przejazd taksówką z Terminalu 2 na Terminal 3. Na szczęście około 11:30 w Puerto Princesa ląduje nasz Philippine Airlines do Manili.

Niespodzianka! Polecimy szerokokadłubowym Airbusem A330 :) (miał być mały A320). Wkrótce meldujemy się na pokładzie. Samolot pustawy - około 30% wypełnienia. Startujemy zgodnie z planem. Wkrótce drobny poczęstunek (wafelek + napój). Lot ma trwać tylko godzinę. Swoją drogą to ciekawe, że linia lotnicza na 1-godzinnej trasie podstawia szerokokadłubowy samolot. To tak jakby LOT z Warszawy do Wrocławia latał Boeingiem 767.
W Manili na szczęście nie musimy długo czekać na bagaż. Szybko łapiemy taksówkę na Terminal 3 (trzeba objechać połowę lotniska). Cena - 350 pesos za 15-20 minut jazdy. Wolne żarty. Udaje nam się wytargować do 200 pesos. Lotniskowi taksówkarze w Manili słyną z naciągania turystów... Na szczęście nasz lot do Kota Kinabalu jest bezpieczny. Kiedy zjawiamy się w hali check-inu mamy jeszcze prawie półtorej godziny do odlotu. 
Manila
Odprawiamy bagaż, kupujemy jedzenie i ruszamy w stronę "departures". Najpierw kontrola biletu. Potem trzeba wypełnić formularz wyjazdowy z Filipin. Następnie stanowisko opłaty "terminalowej". Niestety potwierdzają się informacje, które już wcześniej do nas docierały. 750 pesos za wylot z Filipin za granicę! Około 60 PLN, czyli tyle ile zapłaciliśmy za bilet z Manili do Kota Kinabalu. Cóż, musimy płacić. Kontrola paszportowa, filipińskie stemple i docieramy do bramki. Boarding za 10 minut. Idealnie! Mija 10 minut, 20, 30... Oczywiście żadnych wyświetlaczy z informacją o opóźnieniu. Od pracownicy lotniska dowiaduję się, że masz lot liniami Cebu Pacific do Kota Kinabalu ma godzinne opóźnienie. W końcu z tej godziny zrobiło się półtorej. Kiedy wsiadamy do samolotu nad lotniskiem właśnie zachodzi słońce. Tym razem lecimy małym Airbusem A319. Planowany czas lotu to godzina i 50 minut. Czas zlatuje bardzo szybko. Po całodziennej podróży jesteśmy zmęczeni. W Kota Kinabalu lądujemy koło 19:00. Jesteśmy na Borneo - jednej z największych i najsłabiej zbadanych wysp na świecie!
- Tagi news:



















Komentarze
Ogólnie dochodzę do wniosku, że na Filipony póki co nie warto lecieć - co chwile jakieś opłaty, problemy i warunki słabe :P Chociaż to ostatnie to jednak ma też plusy - poznanie innej kultury
Na Filipiny warto lecieć, ale problemy tutaj wynikają z nadmiernego skakania. Po co jechać na Filipiny, żeby za parę dni z stamtąd wyjeżdzać, parę dni później z powrotem wracać na Filipiny, po to żeby natychmiast z nich znowu wyjechać.
W Azji tak już jest, że na wielu trasach krajowych, nawet 30 mintowych, operują A330, B777, B747. To zupełie normalna praktyka i często są full.
Jeżeli obliczyć by czynnik efektywnego travelera poprzez podzielenie czasu spędzonego w transporcie (samolot, pociąg, autobus, taksówki, czas spędzony na lotniskach, w odprawach i poczekalniach)przez całkowity czas wyjazdu, podejrzewam, że w przypadku tej wyprawy otrzymamy 70%, być może nawet 80% co nawet jak na imprezy objazdowe jest rzeczą niespotykaną a w przypadku imprez wypoczynkowych nie powinno przekraczać 15%.
Planowanie podróży się kłania, planowanie chłopaki.
Frajerstwem jest pie*dzić w stołek i gadać na forum. Loter pokazał że za śmieszne pieniądze można sobie jeździć po dalekiej Azji i że każdy może to zrobić.
Więc po co siedzisz teraz w Polsce i pie*dzisz w stołek zamiast jeździć sobie po Azji i samemu zaplanować podróż z czynnikiem 5%.
komentarze gości nie powinny być dopuszczone, tylko osoby zalogowane powinny mieć możliwość komentowania, może wtedy plebs pójdzie spać, a my się zajmiemy tym co kochamy, bez decyzji jakie podejmują tzw. goście, nikt Was tu nie zapraszał
My tu gadu gadu, a bilety do WAW-HAN (LOT) w szalonej środzie za 1300zł na maj :)
Ta witryna jest teraz na autopilocie, nikt nic nie robi, nikt nic nie pisze, nikt nie ma nad nią kontroli. Admin nie pomyślał nad tym aby ktoś nad tym wszystkim panował podczas wyjazdu.
eNederland
Po co zaśmiecasz forum i krytykujesz innych. Nie masz nic sensownego do powiedzenia to się nie wypowiadaj. Jedź gdzieś, kup Hanoi za 1300 zł, kup USA za 800 zł, rób coś zamiast narzekać na forum.
Dobre stwierdzenie :-) i słuszne :-) On może i chciałby zakupić Hanoi, czy USA, ale pewnie nie zna języka, a może jeśli język zna, to może się boi, bo nie próbował, może by i spróbował, ale nie wie, gdzie Borneo, bo nie słuchał na geografii, ale za to jakże celnie krytykować umie na forum... no tak a finalnie wyskoczy popatrzyć z piwkiem nad Zalew Zegrzyński (nie mam nic personalnie), na żaglówki - powiedzmy... bezcenne, a nie tam jakieś Borneo :-)
czy Was do reszty pojebało? skrytykowałem tylko maruderów, którzy potrafią tylko mówić jak to loter pieprzy swoje wyjazdy i jak każdy się zna na podróżach. do debila z 0027, na borneo jestem raz do roku bo prowadzę w okolicy interesy, biegle władam indonezyjskim i malajskim i doskonale znam się na tym czym zajmuje się tu loter i chętnie z Tobą porozmawiam i udowodnię Ci jakim palantem jesteś, tylko się ujawnij, każdy głupi potrafi być zwykłym gościem. kolejna banda palantów, którzy potrafią krytykować.
pozostaje mi tylko dodać że kocham nasz kraj:) tak tu przyjaźnie:)
widzisz eNederland, jak uważnie przeczytasz jeszcze raz moją wypowiedź z 21:25 i moją odpowiedź to zrozumiesz, że ZGODZIŁEM SIĘ Z TOBĄ i CAŁKOWICIE CIĘ POPARŁEM w sprawie jakiegoś wcześniejszego gościa. TAK, CAŁKOWICIE SIĘ Z TOBĄ W TEJ ODPOWIEDZI ZGODZIŁEM i napisałem, że jak komuś się nie podoba to niech wypoczywa nad Zalewem. Ale Ty tego nie zrozumiałeś, wyplułeś stek bluzgów, niedorzeczności, chamskich epitetów, pod moim adresem. Przeczytaj sobie zatem moją wypowiedź jeszcze raz, a jak WRESZCIE ZROZUMIESZ, że się w niej z Tobą zgodziłem w 100% to przyznaj się jeśli masz odrobinę odwagi cywilnej i tak jak plułeś, tak przeproś mnie, że nie zrozumiałeś. Wtedy uznam, że masz klasę. Sayonara.
A pominąwszy to, że zjechałeś mnie, który Cię poparł w 100%. Powiem Ci tylko tyle, że nie śmiem się z nikim mierzyć, ani licytować, bo mało jeszcze wiem. Byłem dotychczas tylko w 76 państwach świata. Bye.
A my pozdrawiamy z Miri :) Mamy rewelacyjnych lokalnych przewodnikow i spedzamy super czas na miescie! :)
w Kota jest duzy targ z gotowym jedzeniem.(ryby,owoce morza-znakomite).Nie przegapcie.
Swego czasu spalem tam w Garden Hotel (bardzo dobry standard) w porownaniu do tych backpackerskich miejsc.Dwojka dwa lata temu kosztowala 80 MYR.
Mam nadzieję, że nie było Was na tym moście, który się właśnie zawalił na Borneo. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Przemek
Cała załoga Lotera poleciała na tę fantastyczną podróż? Bo odkąd trwa ta relacja to nic nie piszecie o nowościach na Polskim rynku których ostatnio sporo. Nowe połączenie z Krakowa do Düsseldorfu Lufthansy, nowe połączenia Norwegian ze Szczecina do Kopenhagi i z Krakowa do Sztokholmu, nowa linia lotnicza w Polsce WOW Air z połączeniami z Krakowa i Warszawy na Islandię!!! Czemu o tym wszystkim u was cisza i tylko ta relacja na bieżąco jest prowadzona?
Ponieważ redakcja jest jednoosobowa ;)
Chyba zapomnieliście, że samoloty poza ludźmi przewożą cargo! I to właśnie dlatego do Puerto lata A330 bardzo często z Manili. Filipiny to wyspy a poza czasem to transport lotniczy bywa ostatnio też w niektórych wypadkach tańszy od morskiego. Przyjrzyjcie się, co ładują i wyładowują z niego...
E Nederland
Weź zrób coś. Ja proponuję wypij sobie szklankę mleka, kup sobie bilet do jakiejś fajnej egzotycznej destynacji, wyluzuj i enjoy!
Jeżeli raz w miesiącu jesteś w Azji, to powinieneś już mieć dosyć, proponuję zmianę np. Ameryka Południowa, też tam fajnie.
"Czemu o tym wszystkim u was cisza i tylko ta relacja na bieżąco jest prowadzona?"
Bo milczenie jest złotem
ja raz w miesiącu latam na księżyc i to jeszcze zawsze udaje mi się wyrwać promocyjne bilety w szalonej środzie lotu
Na ksiezyc, hehehehehe
Ja sie zaloze o twoj leb ze nie byles nawet w Czechoslowacji
Jest Mexico City za 1100 zł w obie strony z Amsterdamu. Trzeba być frajerem żeby nie lecieć.
Trzeba mieć jeszcze czas w terminie styczeń-marzec 2012 i kasę-nie zawsze mozna mieć wszystko
A mexico city w jakiej linii i na jakie terminy?
To co, dacie się namówić na piwo w Singapurze? Jutro powinienem mieć wolne popołudnie, więc chętnie spotkałbym sie z Wami.
Tomasz
+6598135794
cześć Tomasz w styczniu lecę do Singapuru z dziewczyną znasz może jakiś godny polecenia hotel pozdrawiam
Cześć Tomasz,
Dzięki za propozycję i kontakt!
Jak tylko czas pozwoli (mamy bardzo napięty plan) to chętnie się skontaktujemy i spotkamy :)
Spotkaliscie sie?
Ale wy pier..licie od rzeczy.Lećcie do lepiej Egiptu.Ja bylem na borneo i Filipinach.
Po co lecieliście na Palawan skoro nawet w El Nido nie byliście?
Po 1: do El Nido bylo aż 7h autobusem w jedną stronę.
Po 2: nie lubimy tłumów turystów
Dodaj nowy komentarz