NOWOŚĆ! PROFILE KRAJÓW - Sprawdź jak najtaniej dolecieć do:
DALEKA AZJA ZA GROSZE! Odcinek 15: Południowy Tajwan czyli Tainan i Kaohsiung
Ruszamy w dalszą drogę na południe Tajwanu. Pierwszy przystanek Tainan. To najstarsze miasto na wyspie oraz... miasto partnerskie Elbląga :) Jak dobrze, że mamy miejscowego przewodnika! Wilson studiował tu kilka lat. Trafiamy do najlepszych, sprawdzonych miejsc z lokalnymi potrawami, napojami, deserami... Tak, uwielbiamy kulinarne podróże! Często nawet kosztem zabytków czy innych atrakcji.
Wychodzimy z założenia, że wizyta w lokalnych barach, w których jedzą miejscowi, to często lepsza okazja na poznanie lokalnej kultury, niż zwiedzanie zabytków czy innych atrakcji turystycznych. W małych ulicznych knajpkach mamy okazję przyjrzeć się codziennemu życiu Tajwańczyków. Tym razem próbujemy najprostszych, potraw. Wymyślono je kiedyś dla zaspokojenia głodu i potrzeb energii prostych ludzi pracujących cały dzień na polach ryżowych. Smaki nie powalają na kolana. Jest bardzo kalorycznie, tłusto i mączniasto ;) "U Chińczyka" w Polsce je się zupełnie co innego :) Próbując nowych dań obserwujemy pełną ludzi ulicę centrum Tainanu. Tuż obok stoi okazała świątynia. 
Nie mamy dużo czasu na Tainan. Po sycącym posiłku zwiedzamy świątynię. Wilson opowiada nam o miejscowych zwyczajach. Odnosimy wrażenie, że Tajwańczycy są bardzo religijni. Świątynia jest pełna ludzi. Niemal wszyscy gorliwie się modlą. 
Musimy ruszać w dalszą drogę. Nasz główny cel to Kaoshiung - drugie największe miasto na Tajwanie. Bardzo ważny port handlowy. To tez rodzinne miasto naszego tajwańskiego przewodnika. Na miejsce dojeżdżamy późnym popołudniem. Jedziemy prosto dop domu rodzinnego Wilsona. Jego rodzice goszczą nas owocami oraz tradycyjną tajwańską zieloną herbatą. Jesteśmy instruowani jak ją prawidłowo pić. Otóż na początku mamy przed sobą dwie miseczki. Jedna z herbatą, druga pusta. Należy przelać gorącą zawartośc z jednej do drugiej, po czym powąchać puste naczynie w którym przed chwilą był ten aromatyczny napar. Po delektowaniu się zapachem, można spróbowac samej herbaty. Musimy przyznać, że była bardzo dobra! :) Dzięki gościnności naszego tajwańskiego kolegi, mamy okazję zobaczyć jak mieszka i żyje Tajwańska rodzina. Na wieczór mamy zaplanowaną kolację z hot-pot. Polega to na samodzielnym gotowaniu przy własnym stole potraw w specjalnym wywarze. Towarzyszy nam Emily - dziewczyna Wilsona. Już po wejściu do restauracji, wręcz oduża nas niesamowity zapach potraw. Misa z gotującym się wywarem podzielona jest na dwie części. W jednej są smaki łagodne, w drugiej ostre. Do misy po kolei wrzucamy dziesiątki różnych składników. Mięsa, kulki rybne, warzywa... Smaki są rewelacyjne!

Po tej niezwykłej obiadokolacji, zmęczeni wracamy na odpoczynek. Ja nocuję w domu Wilsona, reszta w hotelu - około 60 PLN za osobę. Odnosimy wrażenie, że na Tajwanie jest średnio dwa razy taniej niż w Polsce. Przed snem jeszcze jedna atrakcja. Nocna przejażdżka skuterem do pralni :)
ulica centrum Kaohsiung
Następnego dnia w planie mamy zwiedzanie Kaohsiung. Poruszamy się samochodem naszego gospodarza. Jedziemy w stronę wyspy Qijin. To coś w rodzaju starego miasta Kaohsiung. Przyjeżdża tu sporo turystów. Na wyspę płynie się promem. Pogoda jest bardzo ładna, mamy piękny widok na miasto! Na miejscu podziwiamy niska, starą zabudowę. Idziemy na pobliskie wzgórze z latarnią morską. Stąd roztacza się najpiękniejszy widok na miasto!
Po przyjemnym "lunchu pod chmurką" zakupionym na lokalnych straganach, ruszamy z powrotem na stały ląd. Kolejny przystanek to specjalna niespodzianka dla mnie - fana lotnictwa :). Przy międzynarodowym lotnisku w Kaohsing działa kilka tak zwanych "airport bars". To knajpki - kawiarnie częściowo na świeżym powietrzu, położone przy samym pasie startowym. Świetne miejsce dla spoterów! :) Można popijać kawę i podziwiać lądujące i startujące maszyny. 
Po mocy lotniczych wrażeń wracamy do domu Wilsona. Nasz pobyt w Kaohsiung dobiega końca. Tego popołudnia mamy być z powrotem w Tajpej. Zależy nam na czasie. Nasz gospodarz ma ważne sprawy do załatwienia w stolicy. Najszybciej do Tajpej dostaniemy się Koleją Szybkich Prędkości. To takie tajwańskie TGV :) Przejazd około 350 km przez całą wyspę zajmuje około godzinę i 40 minut! Pociąg miejscami rozwija prędkość 300 km na godzinę! 
Za taką przyjemność trzeba niestety zapłacić około 120 PLN. Trochę boli, ale wydatek wynagradzają naprawdę fajne wrażenia z przejazdu i oszczędność czasu. Każdy z nas (oprócz Wilsona) po raz pierwszy w życiu korzysta z tak szybkiej kolei. To najszybsza forma dostania się z centrum Kaohsiung do centrum Tajpej. Od czasu oddania linii szybkiej kolei, krajowe podróże lotnicze na Tajwanie bardzo straciły na popularności. Do Tajpej przyjeżdżamy około 16:00.



















Komentarze
Super relacja:). Powodzenia.
W Polsce za 100 lat nie bedzie takich kolei. Cos w tym jest. polska to trefny kraj.
"Wychodzimy z założenia, że wizyta w lokalnych barach, w których jedzą miejscowi, to często lepsza okazja na poznanie lokalnej kultury, niż zwiedzanie zabytków czy innych atrakcji turystycznych."
Zgadza sie w 100%
Zwiedzajac na wlasna reke nie doswiadczy sie nawet malego ulamka doswiadczen i ciekawych atrakcji jakie mozna zobaczyc z lokalnym przewodnikiem. Szkoda ze nie ma sie znajomych wkazdym punkcie globu.
ha ha do Warszawy 292 kilometry z Krakowa jedziemy ponad 3h i płacimy za to półtorej stówki ;)
Dzieki za relacje. Zabytki warto zobaczyc, zeby choćby wyobrazic sobie ich skalę. Tego nie oddanajlepsze zdjecie czy film.
ale np zapachów i dźwięków lokalnych nie da sie odtworzyc nawet w 3D. A co do znajomych na calym swiecie - jak ktoś przede mną napisał - to sprawa jest prosta. Przecież wszyscy nasi obecni znajomi kiedyś byli obcy. Wystarczy na innych tak "spojrzec" i tym samym ' zamienic' ich na NaszaStroneMocy.
Co do pociągu, to do Gdanska z Wawki kosztuje -pozal się boże- Intercity Stowke a jedzie 3X dluzej ten sam dystans. Wychodzi mi, ze mamy 2x drozej.
Powodzenia
Loter, jest w miarę ok oferta Air France do Singapuru: http://www.airfrance.com/PL/en/local/resainfovol/meilleuresoffres/promo_flashfares.htm?WT.mc_id=1092688|4508813|48602164|224803102|951078&WT.z_campaignID=PL_NATL_FF_FB&WT.tsrc=email&utm_source=B2C&utm_medium=emailing&utm_campaign=PL_NATL_FF_FB
Dopiero teraz zacząłem czytać ten wątek, więc zrobiłem sobie mały maraton z 15 odcinków :)
Osobiście-mi taka forma podróżowania nie odpowiada. Wolę zwiedzić mniej miejsc w czasie jednego wyjazdu, ale więcej czasu poświęcić na pobyt w danym punkcie. Dlaczego? Dlatego, bo na świecie jest tyle rzeczy do zobaczenia, że szkoda mi czasu na wracanie do miejsc gdzie już byłem (oczywiście są wyjątki i miejsca do których mogę wracać co chwilę!).
Z drugiej strony w pełni rozumie i szanuję sposób w jaki Wy podróżujecie. To jest Wasza decyzja i skoro taka forma podróży Wam odpowiada, to OK.
Jeżeli ja miałbym tak szybko zmieniać miejsca pobytu, to chyba tylko z powodu jednej rzeczy-jedzenia :) To właśnie jest to, dlaczego warto odwiedzać obce nam do tej pory miejsca. Jedzenie, dania regionalne, to jest to :)
Dzięki za komentarz! Fajnie, że są ludzie którzy kulturalnie potrafią wyrazić inne zdanie na jakiś temat. Podróż specyficzna bo też testowaliśmy linie lotnicze i połączenia na potrzeby promocji taniego latania na Loterze. Tak czy inaczej mieliśmy wielką frajdę. Próbowanie kolejnych potraw w kolejnych miejscach to coś co rzeczywiście bardzo lubimy :)
Ale dodacie kolejne części prawda ? Bo ja czekam na nie :)
tak oczywiście. Zostały jeszcze dwa odcinki. Już wkrótce! :)
Gdzie kolejny przystanek?
Dodaj nowy komentarz