NOWOŚĆ! PROFILE KRAJÓW - Sprawdź jak najtaniej dolecieć do:
DALEKA AZJA ZA GROSZE! Odcinek 11: Kuala Lumpur
Lot Miri - Kuala Lumpur startuje zgodnie z rozkładem o 19:35. Planowany czas podróży - 2 godziny. Lot od początku przebiega spokojnie. Nic nie wskazuje na to, żeby w dalszej części podróży sytuacja miała się zmienić. A jednak... Około 40 minut przed lądowaniem załoga pokładowa informuje o pogarszającej się pogodzie i o konieczności zapięcia pasów. Za chwile samolot wpada w naprawdę silne turbulencje.
Niestety (albo dla niektórych na szczęście), turbulencje to stały element podróży lotniczych. Jedni się boją, innych cieszy urozmaicenie nudnego lotu... Nam raczej nie było do śmiechu. Turbulencje pojawiły się nagle i od razu były silne. Na tyle silne, żeby pospadały przedmioty ze stolików pasażerów i rzeczy (catering) z tyłu samolotu u załogi pokładowej. Na szczęście nie trwało to długo. Porządnie zatrzęsło dwa razy. Pilot natychmiast obniżył pułap lotu. Ostatnie 20 minut przebiegło spokojnie. Wylądowaliśmy zgodnie z planem około 21:40. Terminal tanich linii lotniczych (LCCT) w Kuala Lumpur słynie z długich kolejek do odprawy paszportowej. My na szczęście lecieliśmy lotem krajowym, tak więc wyjście z samolotu, odebranie bagażu i dojście na przystanek autobusowy pod terminalem zajęło nam około 20 minut. Przejazd SkyBusem do Kuala Lumpur (ok. 8 PLN) wykupiliśmy razem z biletem lotniczym. Autobusy ruszają co 15-20 minut. Po godzinie i 10 minutach jesteśmy na KL Sentral. Stąd mamy monoraila (metro na jednej szynie jadące ponad ulicami miasta) do naszego hostelu. Nieświatomi godzin kursowania pociągów, spokojnie idziemy na stację. Jak się okazuje, wystarczyłoby przyjść 10 sekund później, a musielibyśmy łapać taksówkę... Kiedy wysiadamy z pociągu łapie nas pierwsza porządna ulewa podczas całej podróży po Azji Południowo-Wschodniej. Nie trwa jednak długo - około 15 minut. Lokujemy się w hostelu Cosmopolitan. Fajne, czyste i bardzo tanie miejsce. Za łóżko w sali wieloosobowej płacimy około 12 PLN. Internet i śniadanie w cenie. Jest też możliwość zamówienia prania z suszeniem. Za ekspresową usługę (odbiór następnego dnia) płacimy 20 PLN za 5 kg prania. Dzień kończymy krótkim spacerem po okolicy oraz posiłkiem w indyjskiej restauracji (barze), pod samym hostelem. Hindusi stanowią znaczącą część społeczeństwa Malezji. 
Cały następny dzień to zwiedzanie Kuala Lumpur. Na szczęście mamy lokalnego przewodnika! :) Spotykamy starego dobrego znajomego - Desmonda, który gościł mnie w Malezji podczas podróży Tanimi Liniami Dookoła Świata. Do dyspozycji mamy też samochód, tak więc jest szansa zobaczyć naprawdę dużo. Na początku spacer po Chinatown. W Malezji dzisiaj święto (muzułmański Nowy Rok), tak więc wyjątkowo mały ruch na ulicach. Kolejny przystanek - słynne Batu Caves. 
Jaskinie pod samym Kuala Lumpur z hinduskimi świątyniami w środku. Do jaskini prowadzą długie, ponad 200-stopniowe schody. Przy samej podstawie schodów stoi ogromna, kilkudziesięciometrowa złota (kolor) figura hinduskiego bóstwa. Jaskinie Batu słyną również z zamieszkujących okoliczne skały małp. To makaki. Te same, które spotkaliśmy na Filipinach na wyspie Palawan. Czasem odnosimy wrażenie, że na turystach to one robią większe wrażenie niż same jaskinie i świątynie. 
Kolejny przystanek to wizyta w słynnej restauracji poleconej przez Desmonda. Lokal słynie z świetnej lokalnej kuchni. O popularności świadczy choćby kolejka chętnych na wolne stoliki. Na ścianie wiszą zdjęcia miejscowych znanych ze świata polityki i kultury, którzy chętnie tu jadają. 
Co byśmy zrobili bez Desmonda? Nasz kulinarny ekspert skrzętnie dokonuje wyboru kolejnych potraw. Smaki rewelacyjne! Krewetki - giganty, wieprzowina, makaron, warzywa... Niebo w gębie! :) 
Nasz kolejny punkt programu to wizyta w centrum miasta. Plany krzyżuje deszcz. Przez pewien czas poruszamy się głównie pod dachami centrów handlowych. Swoją drogą, niesamowite jak dużo ich jest w Kuala Lumpur! Malezyjczycy kochają zakupy! W jednym z nich (pod dachem) jest nawet park rozrywki z kolejką górską... W końcu przestaje padać i wychodzimy na zewnątrz. 
Przez około godzinę spacerujemy ulicami centrum. Słońce powoli chyli się ku zachodowi. Na to właśnie czekamy. Czeka nas nie lada atrakcja! Desmond zaplanował wycieczkę (około 2h jazdy od Kuala Lumpur) nad słynną "rzekę świetlików". To fragment rzeki nad którą zadomowiły się masy migających jasnym światłem insektów. Docieramy gdy jest już całkowicie ciemno. Lekko kropi. Trochę się boimy, że park "firefly" będzie zamknięty. Na szczęście można wejść. Wstęp 15 MYR czyli około 15 PLN. Desmond instruuje nas poważnie, żebyśmy byli bardzo cicho i nie mówili nic co obrażałoby przyrodę. Ruszamy na rzekę. Łódka ma ledwo słyszalny silnik. Nagle przed naszymi oczami ukazuje się niezwykłe widowisko! Całe krzewy pulsują tysiącami małych świetlnych punkcików. Wygląda to jak świąteczna choinka! Cicho przepływamy wzdłuż wybrzeża. Właściwie każdy krzew pulsuje światłem. Świetlików jest bardzo dużo. Sprawia to wrażenie, że cały krzak pulsuje jednym równomiernym światłem. Przejażdżka po tym niezwykłym miejscu trwa około 20-25 minut. Dla takiego widoku warto było jechać prawie 2 godziny samochodem z Kuala Lumpur! Powrotna podróż zlatuje nam bardzo szybko. Kolejny punkt programu to wizyta pod słynnymi Petronas Twin Towers. 
Wieże największe wrażenie robią w nocy. Mimo, że jestem tam drugi raz, cały czas jak dziecko z otwarta buzią patrzę w górę na rozświetlone szczyty tej naprawdę imponującej budowli. Obowiązkowa sesja fotograficzna :) Dzień kończymy obiadem dim sum. To tradycyjne azjatyckie potrawy gotowane w koszyczkach na parze. Towarzyszy nam Peiyee, która na początku roku oprowadzała mnie po Singapurze podczas podróży Tanimi Liniami Dookoła Świata. To był kolejny, naprawdę intensywny dzień! Tylko jeden w Kuala Lumpur, ale dzięki możliwości poruszania się samochodem zobaczyliśmy naprawdę dużo! Następnego dnia rano czeka nas lot do Singapuru.
- Tagi news:



















Komentarze
co tu komentować???podróż życia i tyle:)
Widzę duże opóżnienia w relacji, mam nadzieję ze skoro jesteście już na Tajwanie będzie szybsza aktualizacja.
Ale w Miri nie byliscie w jaskiniach, mysmy do Miri polecieli tylko po to, a w Kota Kinabalu na wyspach i na najwyższej górze Borneo (jak ktoś lubi wchodzić), a w Kuala Lumpur na szczycie Petronas Towers, i w dzielnicy slumsów - trzeba będzie tu jeszcze wrócić:) Podziwiam Was i tak, za tempo i za kontakty - strawa która jecie z przewodnikiem (mysmy jedli tak sobie poza targiem w Kota Kinabalu). Idzcie też na masaz za 60 MYR, polecam. Szacunek za organizacje wyjazdu. jesli macie pytania do Singapuru. Pozdrawiam!
to tanky@o2.pl
Ucieszyla mnie relacja , bede w Kuala w lutym .
zdaniem wielu KL jest najgorszym, najbrzydszym i najmniej interesującym miastem w tej części świata.
lot Kuala - Singapur: strata pieniędzy i czasu, lepiej jechać autobusem ;]
tia, a autobus, to nie strata czasu
Cześć, jak się nazywa ta knajpa, o której piszesz? Będę wdzięczny za podanie namiarów na nią. Powodzenia :)
Celem podróży Kuala Lumpur, po drodze parę dni na Filipinach i dzień na Borneo, pełno przesiadek i 50% czasu w podróży.
Czy nie lepiej było lecieć bezpośrednio z Londynu do Kuala Lumpur?
A Filipiny zwiedzić sobie porządnie organizując osobno porządną wyprawę na Filipiny?
Nie KL nie jest najbrzydszy najbrzydsza jest Dżakarta. KL to nowoczesne miasto z odrobiną sklumsów. Manila też jest gorsza i niebezpieczna. Z KL do SIngapuru są tanie loty i na pewno lepiej lecieć niz jechać. w KL wystarczy 2 dni ale są jeszcze inne atrakcje Malezji a już na pewno Borneo. Mi w 3 tygodnie nie starczyło czasu na wiele ale takie skakanie jak dla mnie to strata i czasu i kasy bo bilety lotnicze i tak kosztują czy leci się na 1 dzień czy 5. Szacun za organizację ale to wyglada jak w 20 dni dookoła świata azjatyckiego-jak zakład aby być tanio -wszędzie i nigdzie. Ale każdy ma prawo spędzać czas jak lubi-zwłaszcza że zdobywacie sporo doświadczenia-do prowadzenia portalu idalne.
Hmmm KL "zdaniem wielu KL jest najgorszym, najbrzydszym i najmniej interesującym miastem w tej części świata."
intrygujące ... cóż jak pozostawia sobie na poznanie miejsc 24 lub 48 h to pewnie tak :) my spędziliśmy bardzo dużo czasu w KL i co dziennie zaskakiwało nas czymś nowym.
ale o gustach się nie dyskutuje
Czytam cała wyprawę i szczerze współczuję Wam komentarzy... Jak nie krytykanci, to wymądrzający się tym, gdzie to nie powinniście pojechać, co zobaczyć, wciskający rady na siłę, o które nikt nie prosi... Żal.
Całe szczeście, że komentują też normalni ludzie.
A mnie żal tych komentujących, którzy sztucznie pieją z zachwytu ("ach, och") i nie potrafią czasem też krytycznie spojrzeć na niektóre założenia organizacyjne wyprawy, która takiej ocenie została poddana, skoro publikuje się z niej relacje. Tanie podróżowanie i umiejętnośc znajdywania okazji to jedna sztuka, a umięjętność sensownego planowania podróży to zupelnie inna sztuka. W tym względzie organizatorzy są żółtodziobami póki co.
"Tanie podróżowanie i umiejętnośc znajdywania okazji to jedna sztuka, a umięjętność sensownego planowania podróży to zupelnie inna sztuka."
Bingo. Najlepszy komentarz jaki ukazał się do tej pory.
Drodzy Panowie i drogie Panie. Chciałbym przypomnieć, że to nie jest portal podróżniczy tylko o tanim lataniu [loter.pl] !!! Komentarze typu, że ta podróż jest bez sensu mijają się z celem. Głównym założeniem projektu jest możliwość pokazania taniego latania a nie podróżowania (opisy lotnisk, jak się dostać do z lotniska do miasta, wybór linii lotniczych, koszty etc.), zwiedzanie w tym wypadku jest dodatkiem. Poza tym jest to podróż Lotera i jego pieniądze, jego czas, jego wspomnienia. Malkontenci niech sobie podarują.
Krewetki giganty, ale gdzie? Bo chyba nie te na talerzu ze zdjęcia? Może w porównaniu do krewetek koktajlowych...
"sensownego planowania podróży"
A jest jakiś wzór "sensownej podróży" do którego wszyscy mają się stosować? Jest jakiś podręcznik? Wzór? :)
Chcielibyśmy serdecznie podziękować naszym ekspertom z Polski :) Codziennie mamy tu naprawdę niezły ubaw czytając niektóre komentarze :)
Oh my
Szanowny Pan Loter nadal nie odróżnia homarów od krewetek ?
No further comment -g-
***A jest jakiś wzór "sensownej podróży" do którego wszyscy mają się stosować? Jest jakiś podręcznik? Wzór? :)***
Oczywiście że jest :)
Coś co nazywa się "zdrowy rozsądek"
admin: świetnie, że macie ubaw, ale weź pod uwagę, że rownież niektórzy mają ubaw z Ciebie (z całym szacunkiem) - chyba na przykładzie Borneo pokazałeś bezsens logistyczny, który miejscami (podkreślam miejscami - nie całą wyprawę) charakteryzuje. Oczywiście możesz się upierać, że wszystko jest fajnie i idealnie, i na pewno dla Was jest, ale skoro dzielisz się swoimi przeżyciami i relacjami w necie, to jednak pozwól, że będą też komentarze krytyczne - i to wcale nie dla zasady, żeby je pisać na złość czy w tonie szyderczym.
Największym bezsensem tej podróży jest fakt, że będąc na Palawanie ekipa nie zaplanowała i nie pojechała do El Nido.
National Geographic nazwał El Nido jedną z najpiękniejszych plaż w Azji.
Jak można lecieć 11 tys. km i zawrócić 150 km od tego pięknego miejsca jest nie do pojęcia.
"Chcielibyśmy serdecznie podziękować naszym ekspertom z Polski :)"
Skąd taka pogarda dla tych, którzy są teraz w Polsce ? Polak w Azji automatycznie mądrzejszy od Polaka w Polsce ?
Poniewaz portal nie nazywa sie planer.pl to moze faktycznie nie wypada sie czepiac. Dlatego zyczliwie doceniam i pozdrawiam Podroznikow :) No ale to Borneo...
@ gość - 2011-12-04 16:18
Słuchaj, "nie do pojęcia" jest twój upór w zadawaniu głupich pytań. Jak pojedziesz w kilka miejsc, szczególnie w Azji, to może wreszcie "do pojęcia" będzie dla ciebie fakt, że ktoś wolał zostać w niezwykłym miejscu, jakim jest Sabang na 2-3 dni, niż telepać się przez cały Palawan, żeby zobaczyć "najpiękniejszą plażę" i rozłożonych na niej Niemców.
Nie pojmiesz tego siedząc w domu.
@ gość - 2011-12-04 16:47
To są podziękowania za nierzeczywiste "dobre rady". Mnie też coraz bardziej śmieszą te, jakże wzniosłe prawdy życiowe, których udzielają malutcy i głupiutcy...
Brawo za pomysł! Brawo za realizację!
Nie będziecie żałować ani jednej chwili tego wyjazdu - powodzenia i do zobaczenia:)
Odp na dziecinny komentarz poniżej:
Tam gdzie nie ma logiki i nie ma sensownych argumentów pojawia się dzieciniada. Głupki, pacany, frajerzy, idioci....itd
Ale fajowo co?
Brawo, brawo, wielkie super brawa !
Miała być super podróż - gwiazda mediów. Wyszła totalna kompromitacja. Ktoś kto nie potrafi odróżnić krewetki od homara i ma tak płytką wiedzę geograficzną nie powinien pouczać innych.
A my dziękujemy za super relację, dzięki której bylismy z wami w miejscach, które wydawały nam sie kiedyś niedostępne, dobra robota, wracajcie zdrowo,DM
gosc 19:55
jak moga znac sie na owocach morza skoro zyja tylko na hamburgerach
"A my dziękujemy za super relację, dzięki której bylismy z wami w miejscach, które wydawały nam sie kiedyś niedostępne"
??????????????????
1.Wyrabiasz sobie paszport
2.Kupujesz bilet
3.Wsiadasz na samolot,
4.Wysiadasz z samolotu
co to za filozofia?
Dajcie im spokój. To zaledwie druga podróż lotera poza EU. Dzieci po raz drugi w sklepie z cukierkami. Prędzej czy później wydorośleją :)
Adminie
Gdzie są te krewetki? To jakiś żart?
Adminie, czytelnicy lotera nie są tacy głupi jak Pan sobie myśli.
Jaka jest ta wyprawa taka jest, może nie jest idealna, ale loter.pl pokazał, że można polecieć na 3-4 tygodnie na drugi koniec świata, zwiedzić wiele miast i krajów, latać wieloma samolotami, jeść do syta, to wszystko za naprawdę śmieszne pieniądze. I TO SIĘ LICZY
Wielki ubaw z tej relacji. Czytam jeszcze raz i smieje sie do rozpuku.
Hamburgerowcy, hot dogowcy i parowkowcy (drobiowi) po raz pierwszy w zyciu zjedli porzadny obiad.
hehehe
He, he specjaliści! Zdjęcie jest dobrze podpisane!!!!! To nie są żadne homary (żenada, że ludzie bez pojęcia takie bzdury wypisują - odsyłam do podręczników zoologii) - na zdjęciu mamy tzw. jumbo prawns, czyli krewetki słoniowe, czyli takie jeszcze trochę większe od tiger prawns (gambasów). Dzieci neostrady nie ośmieszajcie się! Napiszę jeszcze raz, to fajna przygoda, którędy by nie lecieli! I fajnie, że się dzielą tym co widzieli :-))))
He, he specjaliści od siedmiu boleści! To zdjęcie z frutti di mare jest dobrze podpisane!!! Na zdjęciu rzeczywiście są krewetki, a nie żadne homary (trzeba było słuchać w szkole na biologii jak wygląda homar). Na zdjęciu są najprawdopodobniej krewetki słoniowe - jumbo prawns /shrimps/, nazywane tak ze względu na wielkość, bądź tygrysie (gambasy, tiger prawns - Caridina cantonensis) - niektórzy mówią, że to ten sam gatunek, chociaż zjadanych jest ponad 20 różnych gatunków krewetek na talerzu dość podobnych /te największe/.
I jeszcze słówko do "specjalistów - krytykantów". Ktoś mądry kiedyś powiedział: "Lepiej się nie odzywać i wydać się głupcem, niźli się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości". Polecam do przemyślenia w przyszłości zanim coś napiszecie na forum drogie dzieci neostrady. A propos wyjazdu, relacje są naprawdę fajne. Można by to i owo zrobić inaczej, ale się jeszcze taki nie urodził co by każdemu dogodził. Niektórzy w krewetkach chcieliby widzieć homary, a inni paluszki krabowe, a może to wręcz langusty? :-) Powodzenia!
Do "gościa z 19:55":
Kolejne kurduplowate zachowanie:
1. co do homar-krewetka: jesteś przekonany, że Loter nie odróżnia homara od krewetki ? Skąd taka pewność ?
2. co do "tak płytkiej wiedzy geograficznej" i, że "Loter nie powinien pouczać innych":
- znowu, skąd ta pewność co do płytkości wiedzy geograficznej ? Jakimiż to kompromitującymi wypowiedziami "wykazał się" Loter ?
Mam wrażenie, że nie miałbyś żadnych szans w tym temacie z Loterem.
No cóż, z mojej strony tylko wrażenie, a z Twojej - kawał prymitywu. Poeta powiedział o człowieku "o wyobrażni, małej, kamiennej, nieubłaganej". Może co do wyobrażni, ciut, ciut za dużo powiedziane....
Przyjrzyj się dobrze temu zdjęciu. Na talerzu jest pocięty odwłok homara, najlepiej widać po prawej części talerza !
I od kiedy krewetki mają szczypce ?
Admin popełnił ogromny FAUX PAUS
Zdjęcie potrawy robi się tuż po podaniu, a NIE PO ROZPOCZĘCIU KONSUMPCJI i nadgryzieniu potrawy.
Głupota ludzka nie zna granic.
Na 1000% jest to krewetka słoniowa. Nie ma tam nigdzie szczypiec, a jedynie pęknięty ostatni segment głowotułowia i typowe ogony krewetek, w miejscu, gdzie jest białe mięso są pęknięte segmenty odwłoka. Jeśli admin sobie życzy to mogę podesłać na stronę zdjęcie potrawy z homara, którego miałem przyjemność jeść w Macau oraz na Sri Lance i uwierz mi na słowo, że nie jest to ten sam gatunek - nawet nie jest zbyt podobny. Widać dla Ciebie to szok, jak dla większości, że istnieje krewetka większa niż ta na pizzy, najczęściej koktajlowa. Więcej się nie będę wypowiadał, bo nie zwykłem rozmawiać z ignorantami!
Nawet jeżeli byłyby to krewetki, to nie był by to największy rozmiar, jedynie średnie. Poza tym nigdzie nie serwuje się krewetek przeciętych na pół wzdłuż tułowia !
A właśnie tak serwuje się homary.
Poza tym na zdjęciu jest para szczypiec.
Poćwiartowane krewetki serwuje się tylko wtedy jeżeli są nadziewane - i są to krewetki o znacznie większym rozmiarze.
Admin popełnił ogromny FAUX PAUS
Zdjęcie potrawy robi się tuż po podaniu, a NIE PO ROZPOCZĘCIU KONSUMPCJI i nadgryzieniu potrawy.
Głupota ludzka nie zna granic.
Homary na pierwszy rzut oka przypominają raki (zresztą należą do tego samego rzędu - Decapoda) ale mają pierwszą parę szczypiec znacznie silniej rozwiniętą niż raki. Konsumpcyjne są zazwyczaj znacznie większe od krewetek i raków, dlatego są droższe! Mają spłaszczony odwłok i dlatego przecina się go, aby dostać się do mięsa. Na zdjęciu posiłku na stronie nie ma nigdzie szczypiec, ani przeciętych odwłoków! W centralnej części zdjęcia te dwie krewetki leżące grzbietami do góry są tak NIE DO POMYLENIA z homarem, że lepiej się nie da! (są spłaszczone bocznie!). Weź się chłopie/panno nie ośmieszaj - rzuć okiem w net, jeśli nie chcesz zaufać mądrzejszym od Ciebie (przynajmniej w rozpoznawaniu skorupiaków wyższych). Co prawda krewetki też należą do Decapoda, ale na pierwszy rzut niewprawnego oka znacznie im bliżej do szczętek (Euphausiidae) niż do raka czy homara. Chyba wystarczy upierania się? czy jeszcze nie?
Znalazł się biolog. A jak często jadałeś owoce morza w restauracjach ?
Z tego co widzę na pewno rzadko.
Prawa część talerza rozwiewa wszelkie wątpliwości, to odwłok małego homara. Para szczypiec to potwierdza. Gdyby szczypce, ktore Ty nazywasz krewetkami były krewetkami byłyby to zaledwie średniej wielkości krewetki - tygrysie. Także jesteś zupełnie na złym tropie. Poza tym tak jak mówiłem, krewetek nie serwuje się poćwiartowanych, lecz w całości !!!!
Żeby nie było wątpliwości, moja wiedza na ten temat nie opiera się na internecie, albo podręczniku biologii, ale na zjedzeniu tysięcy dań z owoców morza w najróżniejszych restauracjach - od plażowych knajpek po luksusowe lokale - na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Afryki.
Czy Ty myślisz, że ktoś podałby 8-mio centymetrowego homara w restauracji i zdajesz sobie sprawę z wielkości tego gatunku? Zakończmy tę bezsensowną rozmowę. Nie masz pojęcia o tym co piszesz, nigdzie tam nic nie jest przecięte na talerzu! Z prawej strony krewetka jest zanurzona w sosie, ma wolne mięso, popękane w smażeniu segmenty pancerza odpadły (widoczne segmentowane mięso), podobnie jak w pozostałych. Te dwie na środku - widać wyraźnie głowotułów (bliżej) i spękania na SEGMENTOWANYM odwłoku (dalej) - czyli na tych co Ty chyba widzisz jako szczypce! Obok tej z lewej leżącej centralnie częścią grzbietową do góry (chyba według Ciebie to lewe szczypce), tam w głębi gdzie z jej pękniętego odwłoka wychodzi już mięso - tam leży przednia część krewetki (która odpadła w procesie pichcenia) - pod trzema zielonymi patyczkami - i jak spojrzysz uważnie to widać PARĘ CZARNYCH kulistych oczu (po przecięciu była by para?). Zresztą wystarczy. JESTEŚ MEGA-SPECJALISTĄ OD HOMARÓW!
Przepraszam ale muszę to powiedzieć do osoby która upiera się ze to homar na talerzu : JESTEŚ KULINARNYM IMBECYLEM. I pewnie jedynym owocem morza jakim jadłeś w życiu to był ogon karpia smażonego na wigilię :)
polak zawsze znajdzie temat aby się spierać głupia krewetka , homar czy tam płotka :) a ciągnąć będą w nieskończoność :)
Segmentowane mięso to właśnie cecha charakterystyczna mięsa homarów !!!
Krewetki nie prezentują się w taki sposób. Gdyby w procesie gotowania/smażenia popękały i odpadły pancerze to mięso krewetki byłoby tak twarde (przegotowane), że niejadalne.
Po trzecie, krewetek nie serwuje się pociętych. Albo serwuje się obrane mięso krewetki np. w koktajlach (shrimp coctail) albo w daniach jak np. Scampi lub sautowane krewetki z makaronem (dania typu Marynarski Garnek) albo serwuje się krewetkę w pełnym pancerzu.
Homary serwuje się albo w całości, natomiast w przypadku kiedy homar jest zanurzony w sosie wtedy homar jest przecinany tak aby topił się w tym sosie. I tak właśnie jest na tym zdjęciu.
Krewetka czy Homar - tego nie wiem w tym temacie jestem cienki ale myślę że niezbyt elegancka była wypowiedź admina co do podziękowań dla "ekspertów". Po prostu do pewnych komentarzy nie ma co sie odnosić. A jeżeli publikuje się relację to trzeba być przygotowanym na krytykę. Ja początkowo bardzo kibicowałem Loterowi. Moje doświadczenie w podróżowaniu uważam za duże-zwłaszcza poza Europą. W wyszukiwaniu tanich połaczeń i okazję uważam że Loter jest expertem ja majac prawie 20 letnie doświadcenie w tym temacie nie zawsze tak potrafię-co do stylu podróżowania o gustach sie nie dyskutuje ale plan podróży uważam za nie do końca przemyślany-ale to autorów wybór. Plan jest ambitny, połaczenia niedrogie dobrze jest to zorganizowane ale czy jest to poznawanie miejsc, klimatu-dla autora tak-dla mnie a mam prawo do swojego zdania bo relacja jest upubliczniona -nie. Co nie zmienia faktu że w zakresie taniego latania jesteście profesjonalistami i z tego będę czerpać a podrózowanie-tak jak ktoś pisał to inna sprawa.
Loter próbował być wszędzie, a wyszło tak, że był i tu i tu, ale mało co zobaczył. Jak mógł poznać klimat miejsca jak był tylko 1 noc w bungalowie na plaży i pobudka o 4 rano na autobus? Jak można nie pojechać do najpiękniejszego miejsca na Filipinach będac zaledwie 100 km dalej?
Jak to się stało, że ekipa nie była tam gdzie na Filipinach jest najwięcej do zwiedzania a mianowicie Cebu ?
hiehie, Admin nie ocenił wszyskich Nas ale tych imbecylów co zostawiają tu głupie komentarze więc wg mnie gafy nie popełnił.
juz kilka razy komentrowałem idiotów co każą Loterowi podróżowac w ten czy w inny sposób i powtórze- ich wybór, ich pomysł i prawdopodnobnie ich kasa. Chcesz zrobić coś innego, podobnego, lepiej zorganizowanego( lepiej wg Twojego uzania oczywiście bo innym sie i tak nie spodoba)- załóż portal, wypromuj, kub bilety, produkuj opisy i zostaw miejsce na komentarze dla innych i nagle dowiesz się, że robisz wszystko źle.
a co do krewetek. Kompletnie się na owocach morza nie znam bo jadłem raptem kilka razy ale żeby komuś kto ma przewodnika miejscowego, dla którego jest to chleb powszedni mowić, że to coś jest czymś innym niż podaje to wg mnie jest delikatnym nietaktem. Można byłoby raczej zapytać zanimi się cos skrytykuje.
aha i takie głupie komentarze i wytyki nie są domeną "polaczków"jak to mówią niektórzy, takie rzeczy charakteryzują wszystkie nacje:)
pozdro,
Krzysiek, molo1985
Ja mam nadzieję że Loter jak najszybciej wróci do swojego biurka i rozpocznie szukanie tanich przelotów - w tym jest bardzo dobry. Ale podróżnikiem to raczej nie zostanie. Plan podróży, który omija najciekawsze miejsca, strach przed ludźmi, w ogóle strach, no i amatorskie, nieciekawe, tępe zdjęcia, które wydają się być robione przypadkowo i w pośpiechu.
A ja mam takie pytanie. Dlaczego admin bez przerwy lata w te same miejsca czyli Malezja, Singapur i okolice ? Ile to już zdjęć Petronas Towers było w tym portalu ? Nie ma innych ciekawych miejsc na świecie ?
Są ale tam nie ma promocji lata się tam gdzie jest promocja a nie gdzie ciekawie. A dla mnie to tempo za wolno-aż 1 dzień w KL max 3 godziny wystarczy a na Palawn to nawet z lotniska bym nie wyszedł po co można zjeść w terminalu i udowodnic że sie było
Sprawa jest prosta do ustalenia. Niech admin poda nazwę tej restauracji. Wysyłamy do restauracji maila ze zdjęciem dania i otrzymujemy od nich nazwę dania.
gość - 2011-12-05 11:19
To kiepsko, z tego wynika, że będą cały czas latali do Kuala i okolic. Jakoś nie chce mi się cały czas oglądać zdjęć z wieżami Petronas tym bardziej, że byłem już tam. Ja miałem nadzieję na jakiś Madagaskar, Zambię, Zimbabwe, Mozambik, RPA, Boliwia, Peru, jakieś egzotyczne wyspy Pitcairn, Komory czy coś takiego :)
do gość 11:19
Planuję wybrać się do Punta Cana, na dokładnie 2 godziny - wrócę do Europy tego samego wieczoru jeszcze tym samym samolotem co przyleciałem. A dlaczego? A no znajduje się tam na lotnisku fajna hamburgerownia zwana Wendy's. Nie ma tej sieciówki w Europie a jest 3x lepsza niż MC Donald. Kto kiedykolwiek był w Wendy's (np. w USA lub Kanadzie) zgodzi się ze mną że warto.
Wiem jak Loter mógłby naprawić swój błąd i zrehabilitować się w oczach czytelników: SOKOTRA.
Niech każdy fan z facebooka dorzuci 20 groszy i Pan Loter może jechać na Sokotrę.
Gościowi z 10.47.
Rzeczywiście... dramat. Wieże Petronasa pokazane na Loterze chyba 2 razy. Loter niech przeprosi. Oczywiście olewmy tych, którzy nie wchodzili we wcześniejsze relacje (ze zdjęciem nr 1) i zobaczyli zdjęcie po raz pierwszy (na Loterze oczywiście).
Skąd tyle "mojocentryzmu" ? Dla paru osób (a może paru tysięcy) to "drugie" zdjęcie może nie raniło uczuć...
na Lotera to bym się zrzucił.
na podobnych Tobie malkontentów - nie.
Nie mówi się "Wieże Petronasa" a Wieże Petronas albo Petronas Towers.
Loter się skompromitował totalnie, bo to miała być wyprawa na Filipiny. Skoro to była wyprawa na Filipiny to dlaczego nie byli w 2 najciekawszych i najpiekniejszych miejscach tego kraju: wyspa Cebu i El Nido? A zamiast tego polecieli z 5 przesiadkami z Filipin do KL - najłatwiej i najtaniej dostępnego z Europy miasta w Azji poza Pekinem?
Gdzie tu jest choć odrobina sensu i logoki?
gość - 2011-12-05 11:50
Pierwsza podróż Lotera (niby dookoła świata) też miała zdjęcia Petronas Towers
Bo to była podróż dookoła świata.
Londyn - Nowy Jork - Seattle - Sydney - Kuala Lumpur to rzeczywiście wielka podróż dookoła świata. Śmiechu warte!
Bierzcie się do roboty sieroty sprzed komputerów, to może też kiedyś Petronas Towers zobaczycie. Ale przecież wy już widzieliście to "najnudniejsze miasto Azji"... szkoda słów na was.
Pozdrawiam Ekipę Lotera!:)
Trzymajcie się ciepło - powodzenia w Manilii!
W Manili będą tylko 2 godziny, tam mają tylko przesiadkę.
W Manili będą 3 dni - widzę że cię to mocno boli:)
Często odświeżasz tą stronę?:)
To rzeczywiście kompletny dramat. Wstań ze stołka i zrób coś bo zaraz szef zobaczy ze obijasz sie w robocie.
Co za ludzie. Nic im sie nie podoba. Filipiny zle, Malezja zle
hehehe
Loter - dzięki za relację i powodzenia w podróży!
Bando malkontentów - czekamy na linki do recenzji z waszych oszałamiających wypraw
W Manili 3 dni co tam tyle robić na Palawanie już bym został albo Cebu. A do gościa z Punta Cana-to dobre w Wendy nie byłem ale pytanie czy tam hamburgery są z homarami czy krewetkami-nie chciałbym się zrobić w bambuko bo się nie znam. A teraz zadanie jak najkrócej być w danym miejscu poza europą. Można by zrobić konkurs-40 państw-10 dni max 4 dni-max 4000 zł-kto da radę i nie umrze ?
Ta wyprawa to był tylko rekonesans. Ta właściwa wyprawa na Filipiny będzie wkrótce, tak było napisane przez admina w odpowiedzi na pyatnie dlaczego nie był na El Nido.
do pacana 15:23
popelnil przestepstwo bo tam nie byl?
Nie nakręcaj pacana, bo on kwestię El Nido przeżywa od tygodnia:) "Nie do wiary, nie do wiary..."
Zaraz pewnie napisze coś o plażach i National Geografic:)
Pisze się National Geographic a nie National Geografic
Na wagary się chodziło?
@ gość - 2011-12-05 15:51
Tak, zdarzało mi się.
Powiedz: lubisz podróżować palcem po mapie co?:) Co jeszcze można przeczytać o El Nido w NG? Może poleć tam - czy nie masz takiej możliwości?
Jeśli byś był kiedyś na Palawanie, to byś pojął dlaczego warto odpuścić sobie ten kurort:)
Pzdr :)
fajne komentarze - krewetka,homar, nie krewetka!, a wcale nie - rak!
Porządna dawka humoru w poniedziałek :)
jakaś masakra te komentarze - ludzie pojechali zwiedzać świat - z mojego punktu widzenia wszystko jedno czy na Borneo siedzą 1 dzień czy miesiąc, czy to ich piąta czy dziesiąta podróż poza EU, to ich sprawa - i tak mają masę frajdy, bo każda podróż to przeżycie, a te komentarze to jakaś żałość - albo rozwodzenie się nad tym czy to krab czy srab, albo jojczenie, że Loter za mało/za dużo siedzi gdzieś tam, mam jedynie nadzieję, że Loter i reszta nie przejmują się tymi komentarzami, bo mnie nieraz jest przykro jak je czytam
pozdrawiam gorąco ekipę Lotera!!! :)
To nie homar ani krewetka ani rak to mała czarna indonezyjska świnia tyle że niedopieczona a ma szczypczyki bo po prostu pomieszało się z poprzednim daniem klienta no i kiedy admin zje wreszcie to rekalmowane danie El Nido skandal. Za wolno nic się nie dzieje Nuda jak w polskim filmie.
"Jeśli byś był kiedyś na Palawanie, to byś pojął dlaczego warto odpuścić sobie ten kurort:)"
po 1 "kurort" - śmiechu warte, Czy wisz w ogóle co to jest kurort?
po 2 NG ma 180 st odwrotną opinię - odwiedzenie El Nido to konieczność
po 3 NG nie publikuje artykułow na temat miejsc, które warto odpuścić
Zadzwon do teh resytaracji to ci powiedza co to jest
Wygląda mi to na krewetki, ale lepiej można by było określić gdyby nie były nadgryzione.
Nie warto odpowiadać na agresywne, negatywne czy prowokujące komentarze.
Warto natomiast przejąć pozytywne emocje, które płyną z artykułów i całej podróży ekipy Lotera.
Pozdrowienia dla wszystkich Podróżników:)
Człowieku, El Nido warto odpuścić?
Proszę nie zaśmiecaj forum takimi absurdami jak nie masz na ten temat zielonego pojęcia.
Może Cebu też warto odpuścić? A może Filipiny warto odpuścić? Ja nie mogę, skąd biorą się tacy ludzie.
Dawno tak się nie uśmiałem. Te forum to jakaś paranoja, ale za to jaki ubaw! A jednak polaczki na coś się przydają!
I co królowie amatorszczyzny? Ale polaczki się popisały. Eksperci niby od wszystkiego, ale naprawdę od niczego. Każdy wszystko wie, każdy wszędzie był. I wiedzą więcej niż profesjonalni podróżnicy.
zgadzam sie z komentarzem z 2011-12-05 17:56
jakaś masakra te komentarze jak dla mnie banda popaprańców która nie ma co robic w domu i wypisuje pierdy!!
niedługo będzie 100ka:)
Myśle że wiele rzeczy warto odpuścić ja z uwagi na mizerię finansową wszystko odpuściłem i kupiłem sobie krewetki w Biedronce (przynajmniej tak mi się wydaje że są to krewetki) właczę Discovery otworzę piwo Sarmackie w plastikowej butelce po 2 zł za 1,5 l i sfrustrowany G pracą będę krytykować-aż się dowartościuje i fajnie będzie uświadomić sobie że inni mają gorzej wstając rano na bus i nie widząc Cebu. Ja też nie widziałem, Palawanu również, gorzej powiem nawet Bydgoszczy nie widziałem choć byłem na Borneo. Ale marnowałem czas bo byłem tam cały mniesiąc a teraz się okazało że można było w 1 dzień. Ale przepłaciłem wkurzyłem się
To ąz tak zle macie w tej Bydgoszczy?
A krewetki w Biedronce to chyba kupiles koktajlowe - to robaczki a nie prawdziwe krewetki albo tzw mięso imitacyjne np. imitation crab
Loter znowu zabłądził na lotnisku albo w jakimś fast foodzie, już 4 grudnia prawie godz 21 i nie dają znaku życia
Ja natomiast teraz właśnie żrę konserwę ze śledziem
"To kiepsko, z tego wynika, że będą cały czas latali do Kuala i okolic."
To nieprawda, Loter był w Honolulu.
"Jak mógł poznać klimat miejsca jak był tylko 1 noc w bungalowie na plaży i pobudka o 4 rano na autobus"
WOle wstawac na taki autobus niz ty na autobus do pracy w hucie na zmiane o 6 rano
Ja mam nadzieję że Loter jak najszybciej wróci do swojego biurka i rozpocznie szukanie tanich przelotów - w tym jest bardzo dobry. Ale podróżnikiem to raczej nie zostanie. Plan podróży, który omija najciekawsze miejsca, strach przed ludźmi, w ogóle strach, no i amatorskie, nieciekawe, tępe zdjęcia, które wydają się być robione przypadkowo i w pośpiechu.
100 !!!!!!!!!!!!!!!!
Masz tę swoją stokrotkę. Ale na drugie 100 nie mam już siły :)
hehehe
Czekamy na wiadomość od Lotera czy jeszcze żyje.
Sorry for offtopic, ale czy ktoś może pomóc mi znaleźć tani WAW-PUJ, powinno być mniej niż 2,5 koła. Dzięki.
A to w nawiązaniu do mojego wczesniejszego posta:
"
Planuję wybrać się do Punta Cana, na dokładnie 2 godziny - wrócę do Europy tego samego wieczoru jeszcze tym samym samolotem co przyleciałem. A dlaczego? A no znajduje się tam na lotnisku fajna hamburgerownia zwana Wendy's. Nie ma tej sieciówki w Europie a jest 3x lepsza niż MC Donald. Kto kiedykolwiek był w Wendy's (np. w USA lub Kanadzie) zgodzi się ze mną że warto."
Tak to jest, studenciki żyją na hamburgerach, ale po paru latach zaczyna im odp..... od tych hamburgerów.
Przykład poniżej
Och Polaczki jak zwykle nie umiecie się cieszyć z najmniejszych rzeczy. Cokolwiek dobrego by się stało i tak będziecie narzekać i czepiać się szczegółów. A że nie macie co robić, to siedzicie i wypisujecie tu głupoty. Możecie czytać pudelka. A wycieczki gratuluje i zazdroszcze. Każda podróż czegoś uczy, a inny wolą siedzieć w PL i narzekać albo chwalić się jakimiś szczegółami, które w ogóle się nie liczą. W du*** się Wam poprzewracało bo za dobrze macie!!!
Pomimo, że sama zwykle wybieram wygodne formy podróżowania i zwiedzania (rejsowe, wygodne loty dobrych przewoźników, hotele 4-5 gwiazdkowe), to z dużą przyjemnością czytam relację z Waszej wyprawy. Bardzo mi sie podoba Wasz zapał i entuzjazm. Tak trzymać! I nie przejmujcie się zawistnymi docinkami. Skoro tytuł brzmi Daleka Azja za grosze, to nie da sie tanio wszystkiego zobaczyć.
PS. kto chce i może więcej wydać, wystarczy, że przedłuży podróż, wykupi wszystkie wstępy do interesujących miejsc i będzie miał podróż życia za dużo mniejsze pieniądze niż rejsowymi samolotami.
Na talerzu są (nieruszone jeszcze przez nas) krewetki. Szczypiec tam nie było. Na homary po prostu nie byłoby nas stać :) Tak czy inaczej podziwiamy pasję (no i domyślamy się że też poczucie humoru) niektórych komentujących :).
PS. Żyjemy. Kolejny odcinek już w trakcie pisania :) Opóźnienie z powodu "sił wyższych"...
gość: czy wiesz w ogóle, co to jest lot "rejsowy", bo p...sz 3 po 3 w swoim poście.
Własnie mi ktoś uświadomił, że jadłem w Biedronce imitation crabs krewetki koktajlowe-robaczki. Powiem więcej to imitation food-niedobre-ale chciałem zaszpanować. Majgorsze że nie będę sie kłócił bo nie mam o tym pojęcia co właściciwe jadłem. Natomiast siedze nad mapą i wykombinowałem Brazylię z CDG i powrót do AMS za 684 usd w 2 strony. Ale teraz musze ze 2 tygodnie wykombinować bo na 1 dzień pobytu i bieganinę się nie pisze. Towarzystwa pewnie nie znajdę więc jak zwykle pewnie sam pojadę. Kiedyś podóże miały smaczek, ile się trzeba było nakombinować teraz to kwestia kasy i wolnego. Kiedyś brakowało mi kasy i jeżdziłem jak Loter teraz czasu (kasy też czasem)-max wykombinuje 2 tygodnie. Moje uznanie dla Lotera za znajdowanie dobrych okazji lotniczych-co do podróżowania każdy jeżdzi za swoje jak chce-kwestia gustu i potrzeb-jak im to odpowiada to co mnie to obchodzi. Ja korzystam z takich relacji aby móc wykombinowac ewentualnie jakąś sensowna podróż pod swoim kątem.
Ostatnio wchodze na lotera tylko po to żeby poczytać te komentarze - no po prostu bezcenna lektura;]
Czyżby Loter był już w Polsce?
Pojawił się news o Ryanairze. I co się stało z resztą relacji?
Co spowodowało przedwczesny, nagły i niezapowiedziany powrót Lotera do Polski?
(miał wracać 9 grudnia)
"Co spowodowało przedwczesny, nagły i niezapowiedziany powrót Lotera do Polski?"
Jeżeli tak to rozwalił sobie budżet. Zmiana biletu kosztuje €100. Chyba że wykupił taryfę Ultra Saver nonrefundable wówczas musiał wyłożyć kasę na nowy bilet no bo przecież na pewno nie kupił Flexa
Szanowny Mr (Pan) Loter
Chciałbym Pana zobaczyć - i jestem głęboko przekonany, że wiele czytelników niniejszego blogu wyrazi podobną opinię - w podróży na Sokotrę (wyspa na Oceanie Indyjskim)
Jako Pana oficjalny fan na fejsbuku oferuję 5 zł w celu dofinansowania w/w podróży, która może być sfinansowana przez podobnie myślących fanów z fejsbuka. Wyrażam szczerą nadzieję, że w/w podróż dojdzie do skutku.
Pozdrawiam Pana Lotera
Z poważaniem
Maciej D.
A to Loter nie może pisać newsów z Azji? :) Może i pisze :) Nie wróciliśmy wcześniej do Polski. Kolejne odcinki relacji już wkrótce.
Ja dorzucam 5 zł aby Loter mógł pojechać do El Nido w końcu się należy za te komentarze złośliwe - moje zresztą też, ale umiejętnosć śmiania się z siebie bezcenna. Dlatego 5 zł daję-plus ewentualnie 1 zł na prawdziwego homara a nie jakieś krewetki nadgryzione koktajlowe. Najwyżej sam piwa nie wypiję ale o El Nido w 1 dzień bym poczytał-sam nie byłem a jestem ciekawy
Loter napisał że nie pojechał do El Nido bo bali się dużej ilości ludzi. Więc nie wiem czy zechce tam jechać. Dlatego dałem mu propozycję miejsca gdzie nie ma prawie żadnych ludzi.
Albo nie pojedzie bo posłucha tych śmiesznych cyganów, którzy myślą że są mądzrzejsi od National Geographic i że nie warto jechać do El Nido.
Ja też się boję dużej ilości ludzi dlatego nie będę oglądać Euro 2012, do KL też bym nie pojechał tam jest za dużo, Londyn też nie mały, Warszawa nawet duża i Bydgoszcz, a samolocie też jest dużo. Zostanę w domu tak będzie najlepiej po krewetki do Biedy nie idę tam jest przed światami za dużo też ludzi. Nawet Fejsa nie otworzę jakos tam za dużo typów. Taka man-fobia
Facet od homara sromotnie przegrał, ale dziwne że krewetkowiec nie zgłasza się aby odebrać wieniec i oklaski. Napisał że zjadł tysiące dań z krewetek. Ja bym wyniotował po takiej ilości.
Człecze, gdzieś ty widział krewetki w Biedronce. Może jeszcze powiesz, że polskiej produkcji. Kiedyś kupiłem takie w lidl niby tanie bo 10.99 za kg (w Tesco prawdziwe 79.99 za kg) i pancerze były 3x większe niż ilość mięsa
Loter pojechał najpierw do Londynu, później Jeddah, póżniej Manila, w końcu lot na Palawan,czyli 11 000 km i 4 samoloty już był na Palawanie i 100 km przed El Nido zawrócił.
Być może jest to pierwszy i jedyny w historii przypadek podróżnika który poleciał na Filipiny, baa, nawet poleciał na Palawan, a nie był w El Nido.
Kiedyś leciałem Lufthansą z San Francisco do Warszawy via Frankfurt - to było za czasów bańki internetowej (1998-2000) więc leciałem pierwszą klasą. W segmencie do Frankfurtu siedziała obok mnie prawdziwa księżniczka z Arabii Saudyjskiej, leciała po odwiedzinach córki która studiowała w UC Berkeley - nawiasem dziwne, bo słyszałem, że tam nie można dostać się za kasę no i dlaczego tak bogaci ludzie i publiczna uczelnia, chociaż niektórzy mówią że ta uczelnia jest nawet lepsza od Stanford.
Pamiętam, że miała na sobie ekstremalnie duży złoty zegarek i że we Frankfurcie miała przesiadkę właśnie do Jeddah. Była bardzo ładna ! Gdybym był młodym studentem i singlem to właśnie latałbym pierwszą klasą na trasach do Jeddah :)
Jestem tym Człekiem i wydawało mi się w Biedzie że to były krewetki ale może się mylę czyżbym zjadł kolorową Pangę w promocji-dramat i skandal-nie dobijajcie mnie to gorsze jak zawrócić przez El Nido a jkiej to było produkcji-a kto to wie-byłem głodny to wziąłem i zastanawiam się teraz czy nie popełniłem FOPA ale za to byłem długo na Borneo a niektórzy nie-ale nie potrafię powiedzieć co jadłem-co miejscowe ludziki dali to jadłem-wolałem się nie pytać co to jest-byle w miarę czyste albo gotowane lub smażone.
A tak nawiasem mówiąc pamiętacie artykuł Lotera o tym że nowy Ryanair Cash Passport i nic się nie zmieni jeśli chodzi o tanie latanie i taki generalnie entuzjastyczny artykuł-Loter twardo bronił że nie ma problemu-jak sie okazuje spory cios w tanie podrózowanie-nie tylko po europie ale też doloty jak się lci dalej.
Nigdy nie pisaliśmy entuzjastycznie o Ryanair Passport. Pisaliśmy jedynie, że wprowadzenie tej opcji płatności według nas nie jest tragedią :)
Zresztą każdy może sobie przeczytać ten nasz niby "entuzjastyczny" tekst... : http://www.loter.pl/ryanair-cash-passport-nowa-karta
A tak nawiasem mówiąc gościu z 23:21, wiemy że chcesz zdobyć jak najszerszą publiczność do tych swoich ataków na nas i dlatego wrzucasz taki temat do komentarzy do bardzo poczytnej (wiemy ze statystyk ;) relacji z podróży. Na przyszłość chcemy jednak przypomnieć, że na Loterze działa forum i tam jest miejsce na tego typu tematy :)
Kiedyś nie było Pangi. Skąd wzieła się ta Panga ? Kiedyś były morszczuki, dorsze, węgorze .... A teraz karmią ludzi Pangą, która jak słyszałem nawet rybą nie jest.
"do bardzo poczytnej (wiemy ze statystyk ;) relacji z podróży."
Moze admin zdradzic ile osob ?
Proszę się nie obrażać-nie było to na powaznie-moze lekka ironia, jeżeli Admin i załoga czuja sie urażeni to sory. Może lekka zazdrosć. Macie mnie z głowy nie bedę się wypowiadał więcej na portalu ta relacja świadczy o tym że jesteście dobrymi poszukiwaczami okazji na tanie loty i tyle. W tym temacie macie myślę że nie tylko moje uznanie. Szkoda waszego czasu na grzebanie statystyk i oszukiwanie się jakis zorganizowanych ataków konkurencji czy coś takiego. Dalszego owocnego funkcjonowania portalu.
Fajnie poczytać o tej podróży, ale to cie się stało z tym portalem w czasie tej podróży to katastrofa. Nie było promocji Ryanaira, nie było Air Asia, nie było Tajlandii za 1060 zł, nie było RPA za 1300 i USA za 860 zł. Powinno być tak, że Loter szuka promocji bo w tym jest najlepszy a zleca innej osobie oblatywanie tych wszystkich promocji i pisanie relacji ze zdjęciami.
Haha, tak byście chłopaka urządzili? :D ale fakt, na czas wyjazdów druga osoba okazuje się bardziej niż konieczna.
Fajnie by było, gdyby każda promocja poza Europę była oblatywana przez zawodowego oblatywacza promocji. Po jakimś czasie linie lotnicze same przypisywały by w celach reklamowych jedno miejsce w samolocie dla Lotera-Oblatywacza, oczywiście łączyło by się to z niedogodnością, która polegała będzie na tym, że oblatywacz musiałby cały czas nosić specjalną plakietkę identyfikacyjną na koszulce "Loter-Oblatywacz".
Zamiast obrażać i cynicznie atakować, moglibyście docenić pracę drugiej osoby. Czytacie tu o pomysłach na tańszą podróż - to są po prostu propozycje, a nie "produkty komercyjne". Nikt tego wam na siłę nie wciska..
Widzę, że kilka osób próbuje, nawet za cenę własnego honoru, obrazić ten portal. Hmm... konkurencja, zazdrość, małostkowość, czy zwykły smród dobrze nam znany z własnego podwórka.
Powodzenia!
Życzę wytrwałości - sukces kosztuje:)
Wlasciciel tej stronki powinien siedziec na swoim stanowisku przy komputerze i szukac lotow. Przynajmniej wiele ludzi na tym skorzysta bo kupia tanio bilety.
Co mi po tym albo innym ludziom ze objada sie krewetkami i rybami i w fast foodach i pokazuje z tego zdjecia ?
W naszym biurze mamy 8 osób i wszyscy śledzą podróż Lotera. I wszyscy są zgodni co do tego, że aby odzyskać nasz szacunek Loter powinien pojechać na poprawkę czyli druga podróż na Filipiny w 2012 r i zrobiona tak jak trzeba czyli tydzień na Cebu + minimum tydzień na Palawanie w tym wizyta minimum 3 dni w El Nido tak jak powinno być.
Hello!
Jest szansa na namiar na wspomnianą restaurację w Kuala Lumpur?
Byłbym wdzięczny!
Pozdro i szczesliwego powrotu ;)
gregg
Restauracja nazywa się Pan Heong i jest zlokalizowana niedaleko Batu Caves. Polecamy! :)
"aby odzyskać nasz szacunek Loter powinien pojechać na poprawkę czyli druga podróż na Filipiny w 2012 r i zrobiona tak jak trzeba czyli tydzień na Cebu + minimum tydzień na Palawanie w tym wizyta minimum 3 dni w El Nido tak jak powinno być."
Nie lubimy miejsc pełnych turystów z Europy. Miedzy innymi dlatego ominęliśmy El Nido i Cebu. Nie ciągnie nas też generalnie na plaże. Tak więc podróż w te miejsca w najbliższym czasie jest mało prawdopodobna. Przykro nam, że nas nie szanujecie przez to ;)
"Nie ciągnie nas też generalnie na plaże. Tak więc podróż w te miejsca w najbliższym czasie jest mało prawdopodobna. Przykro nam, że nas nie szanujecie przez to ;)"
Skąd ten egoizm ? A nie wypadałoby by zrobić czegoś jak nie dla siebie to dla swoich drogich czytelników ? Np. pstryknąć parę fotek i napisać jak jest ?
egoizm :) Tego jeszcze nie było :)
Geylord cafe
AŁA!!! ludzie opamiętajcie się, przecież to jest ich sprawa co robią, zbierali sobie kasę, kupili bilety, są teraz w trasie, i sobie blogują i gra! czy to Wasza podróż lub czy to Wy ich sponsorowaliście? Zluzujcie bez kitu...
Dzięki!
Miłego :)
Socotra... srednio sie staralem, ale udalo mi sie wykombinowac trase -> waw-addis abbeba - riyan mukalla - socotra i spowrotem w styczniu za mniej niz 1000 usd, bez udzialu tanich linii (pewnie da sie zejsc nizej, jesli jakis tani sposob dostania sie do yemenu bedzie)
To dobra cena jak na Sokotrę. Teraz trzeba przekonać Lotera. Czasami lot na Sokotrę musi być rezerwowany miesiące naprzód, bo lata tylko 1 lot na tydzień, przynajmniej tak było 2 lata temu.
Dodaj nowy komentarz